Wiosenne przesilenie obowiązkami. Budzimy się do życia!

Czołgiem! To jeden z nadłuższych tytułów do moich wpisów, ale serio ciężko coś wymyślić czasem. W sumie pomysł na wpis wchodzi gdy siedze na tronie i wychodzi gdy z niego wstaje. No a na tronie cieżko pisać. Tym bardziej że ja jestem zwolennikiem pisania notek na laptopie.

Co mówi podłoga po remoncie?

- Jestem wykończona

(dokładnie to samo co mówię ja po pracy)

Ostatnio marudziłam, że lubie takie zalatanie. Nie lubie siedzieć przed telewizorem i zastanawiać się, czy w ,,Dlaczego ja” Janusz kocha Grażyne. No nie lubie. Lubie się rozwijać, rysować, szkicować i śpiewać <przy tym ostatnim współczuje moim domownikom, bo śpiewam jak połączenie Magdy Gessler i wyjącego kocura>. No i wrócił ten mój brak czasu, trochę się cieszę, trochę nie. Ryk budzika mnie unieszczęśliwia do tego stopnia, że przestałam lubić jedną z moich ulubionych piosenek bo jest ustawiony na dzwonek <Meghan Trainor ,,Mee too”>. Ale jak zapanować nad tym chaosem?

Przede wszystkim trzeba nauczyć się pilnować terminu i czasu. Do tego potrzebna jest mi górna część ciała zwana głową, różowe karteczki przyklejane wszędzie <ściana, lodówka, szafka, prysznic czy nawet kibelek>. Karteczki fajne są o ile będziecie pamiętać gdzie je zawiesiliście. Jeśli nie zapiszcie kolejną karteczkę gdzie zawiesiliście karteczke z napisem co musicie zrobić. Aż przypomina mi się scena z ,,Bruce Wszechmogący” :D.

Ogółem kalendarze, przypomnienia w telefonach, sortowanie skarpet… itd

Ja najbardziej nienawidzę kosić trawy. Skosiłam trawę, bo miał być grill. Nie odbył się bo lało. Trawnik podlany, tydzień później robimy grilla? Nie, bo trawa za wysoka.

Wiosna: 1     Ja: 0

Trzeba ogarnąć prezenty na urodziny, już niedługo jedziemy na Mam Talent, już niedługo wszystko! A ja się czuje jakbym wiecznie siedziała w piżamie. Jednak z tego wszystkiego najważniejsze jest planowanie wcześniej i myślenie co kiedy będziemy robić, tak aby czasem mieć jednak tą chwilę dla siebie :).

A Wy jak radzicie sobie z obowiązkami? Pozdrawiam -> Beatrycze.

Kobiety, które mnie inspirują.

Witam. Tak wiem, że już po 8 marca… ale ja w sumie to dzisiaj świętuje. Idę sobie na imprezkę, Panie do 22 wejście za darmo, czyli hulaj duszo piekła nie ma...

Co mówi lustro do lustra?

- Odbiło mi się…

Dzisiejszym dość feministycznym wpisem kończymy sezon ,,Złowrogi Balonik”, którego celem było pokazanie, że dużo osób z nas jest takich, że chociaż byśmy chcieli się wybić, pokazać jacy jesteśmy to w innych oczach jesteśmy malutcy i nic z tym nie możemy zrobić. Jedyne co nam pozostaje to walka. W tym sezonie było wiele o nas samych i o naszym wewnętrznym złowrogim charakterze. Ale o tym i o nowym sezonie w kolejnym wpisie… dzisiaj o czymś innym.

Złowrogim balonikiem może być też złowroga kobieta… a nie to nie ma sensu… to może tak: dzisiaj pokaże Wam kilka kobietek, z których czerpię jakieś tam wartości i w pewnych względach chciałabym taka jak One!

Numer jeden famfary proszę…. Agnieszka Chylińska.

A dokładniej Agnieszka Basia Chylińska. O tym, że jest moją Idolką nie muszę wspominać, ale przede wszystkim lubie w Niej to, że jest babką z jajami. Lubie takie osoby, które mówią co mają na języku i są przy tym mega pewne siebie.

agnieszka-chylinska.blog.plNumerem dwa zostaje często podkreślana tu wokalistka, w sumie jedna z moich ulubionych wokalistek, pomimo iż Jej muza od Pani wyżej się w zupełności różni. Tak jak pewnie już wiecie to nikt inny jak Meghan Trainor.

Meghan Trainor -wokalistka znana między innymi z pokazywania kobiecości i tego, że każda kobieta zasługuje na to by była traktowana z szacunkiem. O dziwo nie czuje się tu jakiegoś mocnego feminizmu. Walczyła z nadwagą tylko dlatego, że większość ,,dobrych” wokalistek jest przecież szczupła… ona wymazała ten stereotyp <chociaż moim zdaniem gruba nie jest>. Znana z piosenki ,,All About That Bass” potrafiła pokazać, że można nakręcić dobry teledysk z fajną muzyką i nie trzeba pokazywać biustu…

Trzecia kobietka to Martyna Wojciechowska. O ludzkości, jak ja wielbię tą Panią. Uwielbiam program, Jej odwagę, która idealnie wplata się w normalną ludzką czułość. Ma ogromną empatię, którą większości podróżników brakuje…

foch4ever.blog.pl

Czwarta osoba to Maria Peszek – znana z niewyparzonego języka, mówi jeszcze bardziej szczerze, niż Agnieszka. Jej muzyka jest dosadna, mówi o tym, co jak gdzie i dlaczego, kompletnie nie owijając w bawełnę. Nie bawi się w metafory, a jeśli już to dosadne. Nie jest na pierwszym miejscu, ponieważ nie wszystkie Jej poglądy mi się podobają. Aczkolwiek jak już mówiłam lubie twarde babki…

A jaka jest Wasza czwórka kobiet, które Was inspirują?

Tą notką kończymy owy sezon, a Wy pamiętajcie że jesteście takimi złowrogimi balonikami, ale nigdy, przenigdy nie pokazujcie, że można Was przebić! Pozdrawiam -> Beatrycze.

 

 

Żegnaj 2016, witaj 2017.

Witajcie w pierwszym wpisie w nowym roku. Kakao jest, cukierki są, masa będzie, choinka obok się uśmiecha, a my wciąż nieustannie próbujemy zauważyć świąteczną magie w światełkach na choince. Wczoraj mi się udało.

Czasami gdy piszę do Was tzw ,,czołówkę”, mam wrażenie, że pracuje w radiu. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że chciałabym kiedyś spróbować. #bomarzyćkażdymoże :)

Zapraszam na jedną z ostatnich notek naszego drugiego sezonu <póki nie znajdę pomysłu na nowy sezon, będzie wciąż ciasteczko>!

Nie obyło by się bez klasycznego sucharka! Z takim troszkę świątecznym akcentem…

-Dlaczego choinka nie jest głodna?

.

- Bo jodła.

 

Badumtsss

Rok temu pokazywałam Wam zajeeeebysty występ Meghan Trainor na Youtube. I serio coś w tym jest, jak tak patrzę na poprzedni roczek <zapraszam do ogarnięcia tego filmiku poprzez „kliknięcie tutaj„>. A czy ja osobiście jestem dumna z 2016? Moim zdaniem tak był nawet mega spoko <-super podsumowanie, nie ma co> . Ja Wam nie będę mówiła o moich postanowieniach, bo są nudne jak flaki z olejem, ale dam sześć krop. Trzy o moich sukcesach w tym roku, żeby pokazać Wam, jaka jestem zajebista i jedną… no dobra też trzy <krzyczy moje sumienie> o moich porażkach 2016.

SUKCESY

  • Zdanie PRAWA JAZDY w lipcu no i MATURY bez poprawek<która mi nic nie dała, czego dowiecie się później na dole :D>. Szczególnie z tego pierwszego jestem wyjątkowo dumna. I jeszcze wszyscy żyją <błagam żeby tak było cały czas>.
  • Zrobienie sobie pierwszej, bo choć małej to wyjątkowej dziarki 21 marca! Napis ,,Forever Child” po dziś dzień się nie zmył!
  • Że wreszcie przestałam się wstydzić swojej osoby. Wiem, że to dla Was dziwne <poczytajcie o ludziach innych to się troszę dowiecie… tam po lewej na pasku>, ale dla mnie to nie jest dziwne <no dobra jest…>, że wreszcie udało mi się pójść do fryzjera i zrobić zabieg, który zwlekałam jakieś trzy, cztery lata. Nie było się czego bać.

PORAŻKI

  • Główną porażką jest to, że nie mogę sobie znaleźć jakieś pracy, która w jakimkolwiek stopniu by mnie satysfakcjonowała. Zawsze jest coś, albo mobbing, albo jakaś masakra i ciągle myślę, że się nie nadaje.
  • To, że nie poszłam na studia mimo, że mam mature. Nie mam po prostu na nie kasy… patrz punkt pierwszy i też dlatego, że …
  • … dlatego, że  wciąż nie wiem co chcę robić, nie do końca chyba chcę zostać przy tej reklamie. Myślałam o zostaniu przedszkolanką, ale czy to jest na pewno dla mnie? Nie wiem co chcę robić… kompletnie.

A jeśli chodzi o moje postanowienia na 2017 to chcę więcej ćwiczyć, zrobiłam sobie taki swój własny regulamin. Jak od niego schudnę jakimś cudem, dam znać… na razie chodzi głównie o motywacje. Jak sobie za duże cele postawie to ich nie spełnie. Jak teraz to pisze mija 18 godzin od nowego roku i na razie postanowień się trzymam. Chcę też znaleźć pracę, pójść na studia i wreszcie zmienić te ostatnie trzy kropy w te pierwsze! No i moje główne postanowienie… żyć długo i szczęśliwie!


A sama dostałam taką książeczkę. Może gimbusiarskie trochę, ale co tam. Nazywa się ,,Moje Q&A”. Codziennie przez trzy lata odpowiadasz na różne pytanie. Każdego dnia na jedno i patrzysz, jak się zmieniasz przez te trzy 36piątki. Ciekawe wyzwanie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dzisiaj odpowiadam na pierwsze pytanie.

moje-q-a-3-letni-dziennik-b-iext44013466

A Czy Wy macie jakieś sukcesy, porażki i postanowienia. Podzielcie się. W komentarzu wypiszcie minimum jeden sukces, porażkę i minimum jedne postanowienie noworoczne. Możecie też się rozpisać, ja chętnie czytam komentarze i cieszę się, jak czytacie te wypociny. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego na 2017!!! -> Beatrycze.

 

Smutna Grubaska to ja.

Witam. Dzisiaj bardzo optymistycznie zjadliwy tekst, który przejdzie niczym dobry schabowy przez Wasz układ trawienny.

Są parówki i są Berlinki…

Są nawet Besoski…

A gdyby tak nazwać parówki na moją cześć ,,Beatrycze”?

Iście królewskie parówy od Dantego.

Z góry mówię, że na pomysł samej notki wpadłam poprzez Fanpage o nazwie ,,Smutne Grubaski” o którym pewnie wiecie. To jest profil o moim życiu. Świetne sentencje… ,,kiedy udo trze o udo”. Ogólnie polecam najbardziej. Bo każdy może być smutną grubaską.

Od kiedy pykneło mi jakieś 12-13 lat byłam pulchna. Nie uważam się za osobę grubą, aczkolwiek <lubie to słowo> jestem pulchna. Czy mi to przeszkadza? Może czasami. Czy uważam, że to wina genów? Nie. Choroby? Też nie. Trybu życia? – Ja to bym zjadła batona…

No właściwie to to ostatnie pytanie jest odpowiedzią na stwierdzenie skąd moja figura nabrzmiałego jabłka uwikła me ciało. Ewentualnie końcówki ciąży, po zjedzeniu czegoś zajebiście dobrego. Ale są tego plusy… jeszcze trochę przytyje i zaczną mi ustąpywać miejsca w autobusach. Szach mat chude gice! :D

Często nasz problem jest z samoistną akceptacją swojej osoby. Jeśli nie akceptujesz swoich krągłych kształtów, to po prostu zacznij biegać, przejdź na diete. Jeśli akceptujesz to mniej w dupie to co mówią inni… no chyba, że ma to wpływ na Twoje zdrowie, to już inna historia. A teraz? Spójrz na siebie w lustrze i powiedz do siebie, że nie musisz być Chodakowską, czy tam jakimś Pudzianowskim, żeby wyglądać… ba, genialnie się czuć! Ja się czuje dobrze w swoim ciele. I tak ma pozostać :).

Może i jestem gruba, ale akceptuje taką siebie. Uważam, że dobrze wyglądam w sukience, wolę zjeść ciasto, czy lody, a nie sałatkę. Lubię czasami iść do McDonalds’a i zjeść BigMacka. Lubie i robie to. Bo to moje życie, moje chipsy, a jak się kończą to mam doła.

 

A teraz zadanie do Was. Do facetów też! Powiedzcie jaka część ciała w Was się Wam najbardziej podoba :)!!!! Pozdrawiam -> Beatrycze.

#Ciasteczko6

Szkic, rysunek, czyli coś, co mnie inspiruje.

Witam Was serdecznie w listopadowej notce. YOLO

logo-foch4ever.blog_.pl_2.png

Niestety listopad rozpoczął się u mnie od mega doła, ale o tym nie będę gadała, więc skupmy się bardziej na ciasteczkowych sprawach. Po zjedzeniu Oreo przypomniał mi się taki zacny sucharek…

- Jak się nazywa impreza u Wery?

Discovery

Dzisiaj będzie o hobby, moim hobby, tym Waszym, coś co mnie i Was inspiruje do zajęcia się w nudne dni, kiedy wszyscy mają mnie/Was w dupie. A są takie dni i każdy wie o tym. Asia wyjechała, Małgosia poszła na chlanie, nie wróciła, Renia się uczy a Tadek jeszcze śpi. Mimo, że ma się wielu przyjaciół, to są takie dni, gdzie nikomu się nie chce ruszyć 3 liter i wyjść gdzieś, coś porobić. Ba, po czasie spędzonym przed TV i mnie się nie chce ruszyć zadka. 

14958444_1180671662012618_827394595_n

Dlatego warto mieć jakieś hobby, coś co można robić w wolnym czasie i nie przejmować się tym, że znajomi nie mają tego czasu dla nas. Dla mnie jest to rysunek. Może jakoś super świetnie nie maluje i irytuje mnie to, jak wielcy ,,malarze” od trzech jebanych kresek Wangoga cisną po moich gryzmołach, bo przecież od tak nie można sobie bazgrolić, ale lubie to robić, czuje progres i TAK MA BYĆ. BASTA.

ChylińskaBeatryczeDraw

Maluje tak jakoś dwa lata. Lubiłam to robić od zawsze, ale od krótkiego czasu mam swoje gryzmołki, swoje pudełko na ołówki i chociaż po dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze co do czego służy, nie przeszkadza mi to w tym, aby rysować. Kocham to i nigdy nie przestanę chyba tego robić.

MeghanTrainor

Listopad niech będzie dla Nas miesiącem inspiracji. Niech Wam da kopa w dupe! Zacznijcie się wybijać, robić coś co kochacie i pokażcie to światu.

Rysuje ze zdjęć, z obrazków, szukam tych najlepszej jakości.

W ramach tego, że chcę <nieukrywajmy> aby więcej osób widziało mojego bloga ogłaszam naprawdę malusi konkurs.

Jedna osoba z komentarzy tam na dole, pod tą notką może mi zaproponować coś do narysowania. Obojętnie, czy to będzie Wasza twarz, może Wasz dzidziuś, Idol, pies, kot, cokolwiek… wybiorę jedną osobę i naszkicuje, wstawiając do któregoś z postu. W komentarzu w nawiasie napiszcie, co chcielibyście abym narysowała

,,np. (mój pies)”. Później poproszę Was o kontakt i wyślecie mi zdjęcie, które ma być w ramach portretu. Także do dzieła! :)

Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Chciałabym przeprosić za błędy we wpisach. Niestety mój komputer podkreśla mi wszystko na czerwono, więc czasami mi się zdarza. Mam nadzieje, że aż tak nie bolą w oczy :D