Gry planszowe mają u mnie miejsce honorowe.

Witam. Dzisiaj będzie tamtadadam… o planszówkach! No bo kto nie kocha gier planszowych? Będzie też o grach tych nie planszowych i w ogóle nie planszowych. Zapraszam.

W jakim stanie w USA nie pije się alkoholu?

- W stanie trzeźwym.

Wy nawet nie wiecie jak ja kocham planszówki. Chyba bardziej niż jedzenie. Szczególnie nienawidzę w jedzeniu tego, jak ktoś dodaje rodzynki do sernika. Ale o tym już mówiłam. Szaleni ludzie gińcie!

Na planszówkach wychowywałam się od zawsze… <bla,bla,bla> ale najlepsze w nich jest to, że spędza się grając czas razem, co jest już dawną rzeczywistością, szczególnie ostatnio. Nasza stokrotka w nazwie sezonu mówi, że mamy się rozwijać i cieszyć z nadchodzącej wiosny. Szkoda, że piździ śniegiem, gradem, piaskiem, ogólnie piździ złem. Więc jeśli piździ złem, naprawdę polecam odstawić te messengery facebookowe, co ryją łeb i usiąść do mega zajebistej gry zwanej planszówką…

Mój kuzyn odpowiadając na pytanie, jaka jest jego ulubiona planszówka powiedział, że Jenga. Tylko szkoda, że Jenga… no nie ważne ja też kocham Jengę, mój pies też, szczególnie, że jeden klocek upodobał sobie jako gryzak.

Najsławniejszy to jest chyba chińczyk. A mówią, że chińczycy to wszystko spier*olą. A tu proszę. Najłatwiejsza i najbardziej wku*wiająca planszówka ever. Bo nie ma to jak wychodzić z ,,domku” przez godzinę kiedy Twoja kumpela wchodzi już czwartym <jakkolwiek to brzmi>. Ja to chyba najbardziej lubie hamburgera ↓. Grałam w nią w dzieciństwie i jakieś dwa lata temu udało ją mi się podownie kupić. Zajebiste odtwarzanie przeszłości. Uwielbiam też Monopoly, chociaż zawsze na końcu tej gry się kłócimy i zmieniamy zasady w połowie rozgrywki, a przy następnej nie pamiętamy, co zmieniliśmy.

foch4ever.blog.pl

Jak miałam może z 10 lat wymyśliłam genialną grę planszową ↓. Sama namalowałam. Przy niektórych polach był ,,rozkaz” do wypełnienia. Do dzisiaj rozwala mnie pewne zadanie… na pewnym polu było zadanie: DWA POLA DO PRZODU, problem w tym, że jak pojechało się dwa pola do przodu kolejne zadanie brzmiało JEDŹ DWA POLA DO TYŁU czyli jesteś w jednej wielkiej dupie, zapętliłeś się i przez całe życie swoje cofasz pionek do przodu i do tyłu.

foch4ever.blog.plplanszowki

Ostatnio zakochałam się w grze karcianej UNO. Niestety mało kiedy mam z kim grać, także zaczęłam grać multiplayer, co mnie wkurza niemiłosiernie. Masz sobie pierwszy level i grasz z ludźmi z 200 levelu, którzy mają już tyle ulepszeń, że przez całą rozgrywkę nie możesz się ruszyć, bo albo dodają Ci karty, albo blokują ruch. Także zabawa przednia…

A czy Wy macie swoje ulubione gry? Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Wciąż jadę pionkiem do przodu… i do tyłu…

PS2: Jak zbiorę więcej czytelników i komentatorów będzie fajny konkurs.

PS3: Patrz PS(1)

#Świątecznie inaczej – SZALONE Przygotowania do świąt

Witam witam i o zdrowie pytam.

U mnie dobrze. Miałam w czwartek zabieg usunięcia nieszczęsnego guza, ale żyje nie bolało i jutro jadę na koncert Agnieszki Chylińskiej <edit – zaczynałam pisać notkę w sobote kończe teraz… koncert był zajebisty :D> . 

Od dzisiaj zaczynamy trylogie trzech notek świątecznych, których tytuły już sobie wygrzmociłam siedząc na sedesie. A więc… będzie o:

  • Szalone przygotowania do świąt!
  • Czego w świętach nie lubie.
  • Świąteczne Happy Cookies i inne niejadalne żarcie!

I może jeszcze coś wymyślę. Nie wiem. Mam dziure w głowie. Dosłownie. Całą tą trylogie nazwałam Świątecznie Inaczej i myślałam nad tym jakieś pięć minut. Bazzinga!

A więc jak wyglądają moje szalone przygotowania do świrniętych świąt? Wiadomo nie ma świąt bez choinki, mandarynek i Ojca przebranego za świętego Mikołaja… no i Kevin. Ale jak się do tego wspaniałego dnia przygotować? Na pewno pomogą nam w tym roku Lidl, Carrefour i Biedronka. W sumie Auchan też ma całkiem niezłe oferty, a na koniec można iść na zajebistą pizzę gdzie kawałek kosztuje 10, ale do rzeczy…

Pierwsze co robie to taka kartka, co mam zrobić i sobie zakreślam. Że to, że tamto… a później o niej zapominam. I mam wkurwa.


U nas 1 listopada się losuje komu się robi prezent. Później kupuje na ostatnią chwilę. I ogólnie robimy też prezent dla Psa. Tak, pies to u nas na równi członek rodziny. Tyle że sika na dworze… taki psi żywot ciężki. W tym roku dla mojego puchatego bąbla zdecydowaliśmy się kupić Pake Zwierzaka. Kilka produktów, nie wiesz jakich, w paczce za sześć dych. Co to będzie? Nie mam pojęcia, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Więcej możecie poczytać na ich fanpagu na fejsiku.

Gdy na komodzie leży półmisek mandarynek, można przyjąć, że czas przygotowywać się do świąt i tu pada chyba dość często spotykane w naszych domach stwierdzenie, nie do końca ładnią polszczyzną powiedziane - ,,co chcesz na prezent”. I słynne ,,co kupisz to będzie” <byle nie golf – to moja dopowiedź… nienawidzę golfów, zjadają głowe>. Nawet skarpety są spoko, takie wiecie, hipsterskie. Jeśli chodzi o słowo ,,hipsterskie” to musicie się też zaopatrzyć w najbardziej możliwie obciachowy sweterek świąteczny dostępny na rynku. Właściwie przed rozpoczęciem okresu świątecznego musicie kupić i przygotować następujące rzeczy:

  • Choinka. Żywa czy sztuczna bez znaczenia. Może być też pod*ierdolona od sąsiadów. Nie wiem jak u Was, ale u nas taka tradycja.
  • … no i musicie ustroić choinkę. PAMIĘTAJCIE ABY TA SAMA BOMBKA NIE BYŁA PRZY TEJ SAMEJ BOMBCE. ZA TO SIE SIEDZI!
  • Czapki świętego lub rogi renifera. Nie ma to jak upokarzanie swojej rodzinki :)
  • Świąteczne lampki. Dużo. Najlepiej jeszcze więcej. No i bombki. Najlepiej te ze szkła. Żeby było co sprzątać.
  • Odwiedzenie sklepu ze wszystkim i kupienie wszystkiego oprócz tego, co mieliście kupić + mnóstwo jedzenia, żeby nie zabrakło.
  • Kupienie papieru na prezent. Nie mylić z innymi papierami.
  • Kupienie papieru ze świątecznym akcentem. Nie mylić z papierem do prezentów.
  • Zrobienie zakalca. Najlepiej dwóch.
  • Efektywny manicure z akcentem świątecznym <w moim wykonaniu ogromna czerwona plama>
  • Kupienie prezentu czyli najlepiej… kalesony, skarpety, świece, majonez w tubie, stare gazety, poradnik Ibisza czy ekskluzywnej bombki z Twoim imieniem.
  • No i nie zapomnij w Wyborczej kupić kolęd Justyny Steczkowskiej. Najlepiej z gratisowym śpiewnikiem, aby uniknąć ,,śrut nocnej ciszy”.

To tyle na dziś moi drodzy w tym wpisieee. Także teges. Ja idę kupić mandarynki, Wy też kupcie. Smacznego Wam życzę, a jak będzie chociaż 5 komentarzy pod tym postem w kolejnej notce wstawiam swoje zdjęcie w obciachowym sweterku z Mikołajem. Też macie takie? Przyznać się? :D Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Dla Was moja ulubiona piosenka na święta!

 

 

Beatrycze przedstawia: Jesień – czyli co zrobić, aby się nie zanudzić, nie zachorować, nie umrzeć z nic-nie-robienia i jak wykosić równo trawnik dla mamy, aby ta była zadowolona i płakała z zachwytu, jak to dobrego ma syna lub córkę.

Witam. Mam nadzieję, że będziemy w księdze rekordów Guinessa za najdłuższą nazwę wpisów pod hasztagiem #tych_ludzi_pojebało. Nazwałam notkę jak kiepski poradnik dietetyczny. Swoją drogą powinnam iść na dietę #mniej_żreć.

Zaśmiecając bloga hasztagami, czas na suchara, a właściwie matczyne nieporozumienie:

Kiedyś poprosiłam mamę, żeby poszła do Empiku i zapytała, czy jest może płyta o nazwie ,,Pieprz” zespołu O.N.A … mama wieczorem wróciła i powiedziała, że nie ma w sklepie płyty ,,pieprzona”.

Sytuacja jest o tyle śmieszna, że znalazłam w necie podobną sytuację :D Ale i tak kocham mocko moją Mamę :*

Wracając do Jesieni. Jest to moim zdaniem najgorsza pora roku. Pajęczyny fu! Osadzony na nich pająk jest bardzo słodki, wabi się głównie Pimpek, ale sama pajęczyna to przesada. Rząd powinien dla nich wybudowywać hotele! Zlepione liście, spadające na łeb kasztany <z nieba, że niby dar od Boga> , budowanie ludzików dla przedszkolaków … deszcz, deszcz i widowisko TOP MADL pierwszego listopada! Do tego grypa żołądkowa, sesje i jeszcze raz deszcz! Jedynym plusem jest chyba kakałko do kocyka. Brzmie jak dwulatek, ale kto nie lubi kakałka! <emotikon smile>.

Może zacznijmy od tego, co zrobić, aby się nie zanudzić w jesienną szarugę! Obok Ciebie zapewne leży sterta czegoś co trzeba sprzątnąć, i sterta czegoś, czego trzeba się nauczyć. Wal to. Esencja jesieni tkwi w tym, że Ci wciąż zimno. Nie możesz się uczyć i sprzątać w tak krytycznych warunkach! Opcja numer jeden to gry planszowe. Zaproś rodzinę i psa do wspólnej rozgrywki <PS: Szynszyle zawsze wygrywają>, włączcie jakiś film, najlepiej horror, to możecie się poprzytulać! Weź rower i jedź niczym wiatr! Czuj się wolny i niezależny pijąc piąty kubek kakao… zasadź roślinkę i patrz jak rośnie! Nie ma chyba nic ciekawszego. Nie licząc czytania mojego bloga oczywiście…  a następnego dnia powiesz, że pracę domową zjadła Ci lama Twojego brata, który właśnie zaczął hodowlę i jak widać, źle prosperuje.

Jak nie zachorować? Ciężkie stwierdzenie. Ja osobiście polecam wstrzyknięcie dożylnie Cholinex’u i pod żadnym pozorem nie tańczyć w domu nago polki. Ewentualnie w ciuchach pod nadzorem rodziców. Pierwszo-listopadowa rewia mody też się tego tyczy. Nie odsłaniaj tyłka tylko dlatego, że masz tam nieprzyzwoity tatuaż. Na pewno ksiądz chcę zobaczyć… no i pij dużo kakałka.

Co zrobić, aby nie umrzeć z nic nie robienia? Głównie polecam ten filmik. Jest też wersja 10 godzinna dla zdesperowanych. Teraz już wiem, co zrobić, jak mnie chłopak zostawi <nie wytrzymują zbyt długo…>. Polecam też kakao.

Po odpowiedzi na dręczące nas pytania czas przejść do ostatniego, czyli trawnika. Trawnik musi być idealny. Nic nie może odstawać. Po wypiciu kakao, możemy wziąć nożyczki i kilka godzinne zajęcia gratis <nie polecam koszenia chodnika z własnego doświadczenia>.

No to koniec dzisiejszej notki, której sponsorem było zdecydowanie kakałko! A na koniec mam dla tych, którzy widzieli filmik pytanie :D

What’s color is the unicorn?

Odpowiedzi w komentarzach. Tymczasem do napisania -> Beatrycze,

Beatrycze ocenia: ,,13 posterunek”.

Witam. Jest zimno. Zamówiłam sobie dmuchane iglo, ale jeszcze nie przysłali. Przeczytałam parę Waszych maili <niektóre z nich były dziwne> i biorę się za robotę. Zacznę od ostatniej propozycji, czyli komentarza dotyczącego 13 posterunku, wielkie dzięki za pomysł! Chyba każdy zna ten kultowy serial, a ja tymczasem zamiast suchara zacytuje Wam pewnego maila:

,,Nakręć siebie, jak śpiewasz ,,coś” Agnieszki Chylińskiej i zrób przy tym kanapkę z serem myjąc zęby”

Yyyy… zastanowię się…

13 posterunek… jak sama liczba wskazuje jest pechowy, bo trzynastka jest pechowa… bo ja jestem 13 w dzienniku. Wszystko jasne. Opowiada o tym, jak grupa policjantów usiłuje robić NIC i jednocześnie czerpać z tego korzyści. Bohaterowie mają zaniknione poziomy IQ, dzięki czemu odbiór tegoż serialu jest prosty, nawet dla słynnej świnki morskiej, która niedawno zmieniła swoją nazwę, na jakąś bardziej naukową. Świnka to świnka… ludzie. Wracając do tematu, schemat serialu wygląda następująco:

  • Do posterunku przychodzi ktoś ,,normalny” z jakiś tam X problemem.
  • Policjanci mają to w dupie i zamiasy pomóc sprawa się pogłębia.
  • Przychodzi inspektor i usiłuje zgładzić problemy narastające w posterunku.
  • … jednak mu się nie udaje, bo wszystkie dowody są chowane w szafie, schronie podziemnym, lub kiblu <czytaj trupy, nadmuchiwane gołe baby, żywe zakonnice>

Swoją drogą nie dziwię się, że mają tam schron. Każdy bohater opiera swą postać na wyjątkowej głupocie. Główny, nazywany Cezary Cezary ma ADHD i charakteryzuje się wysoką pewnością siebie… bo jak coś się zrobi, zawsze można wrzucić to do szafy. Imię odziedziczył po pijanym ojcu. Kocha się w Kasi, która jest typową blondynką, ale ładnie stepuje, co zwraca uwagę Cezarego. Jest jeszcze Arni, czyli człowiek czynu, który rozbroi bombę patrząc na nią i stępień, emerytowany rencista, który ma tak ostry wzrok że posuwa nim meble. A tak serio na nie wpada. Jest jeszcze siostra Czarka, typowa studentka, która ani trochę nie przypomina Agnieszki Włodarczyk, a także dziwka z chyba największym potencjałem i komendant ,,Janosik”, który kocha się we własnym psie, myśląc, że to suka.

Sam budynek kryje wiele tajemnic. Przed wejściem jest wielka przestrzeń, nikt nigdy jej nie widział, ale bohaterzy <szczególnie ci na wózkach inwalidzkich> często z niej wylatują, trafiając prosto do nieba. Drzwi jak na typowej poczcie, albo dworcu, obok ławka <tzw. wieczna poczekalnia>, pełno niezidentyfikowanych gazet porno i stół bilardowy, który najczęściej służy jako typowy stół do identyfikowania produktów pochodnych od cieczy przez policjantów, a w wieczór wigilijny jadło się na nim posiłek, był także używany do tańczenia, spania, czegoś, czego nie powinno się mówić dzieciom, a także do striptizu i uciekania przed wielkimi szczurami. Najdziwniejsze zastosowanie stołu do bilardu, to chyba gra w bilard. Dziwne, ale to się działo. 

Aby zakryć coś wstydliwego czasami zamiast chowania trupów do szafy, bohaterzy robią z siebie kompletnych kretynów…

… a trzeci co był gupi poszedł do łączności :D

Cała grupa policjantów przypomina taką typową gimnazjalną klasę, która ma przygłupa, a reszta cechuje się ADHD. Gdyby mieli żyrandol pewnie by się na nim wieszali, dmuchana latająca lala przy zakonnicy jest czymś normalnym… zawsze można zatrzeć ślady wrzucając zakonnice półprzytomną do szafy. Oczywiście nikt nie pomyśli, aby schować lalkę, więc wszyscy świadkowie lądują w szafie. Dzięki temu scenariusz staje się coraz krótszy, a reżyser nie ma wiele do roboty.

A gdybyście Wy mieli taką szafę do której moglibyście wrzucić cokolwiek, kogokolwiek, aby nie narobił Wam kłopotów co by to było? Ja wybieram pewną nauczycielką :D Pozdrawiam -> Beatrycze.

Beatrycze prezentuje: Chomik i jego mały świat.

Witam. Ostatnio przyszło mi na przemyślenia. Luźny temat <domyślam się, że cały mój blog to jedna wielka sterta luźnych tematów> będzie też raz na jakiś czas, ale dzisiaj chciałabym pozostać przy małym żyjątku, jakim jest chomik. Pozdrowienia dla wszystkich chomików czytających ten post i dla Siwej, która oczywiście chomikiem nie jest <chyba, że coś przede mną ukrywa> bo obczajałam dzisiaj Jej profil na Fejsie, sprawdzając, czy nie jest chomikiem i tak jakoś mnie natknęło, aby pozdrowić. Więc pozdrawiam! :*

Kiedyś nie lubiłam chomików, tylko jadły, dziwnie wszystko skrobały, srały gdzie popadnie, a jedyną piosenką, z którymi ich łączyłam, było TO. Cokolwiek TO jest, ale mega wkurza… filmik przedstawiający chomiki na desce, która się unosi, pada deszcz i śpiewające kaktusy ożywają. Nie wiem co brał autor, ale niech się podzieli.

Mają też wersję karaoke, dla tych co lubią palić trawę przed snem dedad daiidaiid idideid iiid ede deee ddee ddee deee dee doo doo odoei that shit doie afdaadadded dada didad adidididididididaidaidiadiaidiadiaidii doe doeo! KLIKNIJ TU ABY POŚPIEWAĆ. Prawda jest taka, że zgubiłam się na Youtube i powinnam przestać sypiać ze szmatą nasączoną eterem na twarzy. Tak właśnie.

Chomiki to żyjątka z rodziny słodziaśno gamoniowatych. Są zarazem głupie, jak i słodkie <co nie zmienia faktu, że ich IQ jest ociupinkę większe od trampczanego>. Sęk w tym, że nie każdy docenia chomika. Chomik to sprytne stworzenie, które potrafi powalić na głowę niejednego szóstoklasistę. I napisać test na 40 pkt, zamazując swoje odchody w krateczkach na teście szóstoklasisty. Potrafi otworzyć ziarenko słonecznika, co dla niejednego szóstoklasisty jest wielkim problemem. Uczepiłam się tych 12 latków. Nie no ziomki nic nie mam do Was, po prostu mnie jeden dzisiaj wkurzył i to jemu <choć wiem, że mnie nie czyta> dedykuje te właśnie wypowiedzi, okazując tym samym chomiczą dumę :). Nigdy nie miałam chomika. Moja siostra miała dużo, zaczęło się od Mariana i Mariolki… nie muszę mówić co było dalej… moja przyjaciółka ma chomika. Wabi się Hobociek <co mniej potocznie oznacza homoseksualistę>. Dlaczego tak się nazywa? Nie wiem. Ale jest inteligentny. Legenda głosi, że sra w jedno miejsce, a to wyczyn.

Wracając do chomików <jakbyśmy odeszli od tematu> chciałabym przedstawić serię filmików, przy którym chyba każdy z Was powie ,,Owwww jakie to słodkie”. Oto historia Tiny Hamster…. są to filmiki w których Autorka przedstawia chomiki w różnych śmiesznych sytuacjach. Buduje im tycie miejsca np. tycią lodziarnię, bądź daje im tycie chomicze odpowiedniki typowych ludzkich dań. To jest mega słodkie. Z resztą zobaczcie sami, jak żyją chomik w maleńkim świecie! Oto mały chomik, na małym placu zabaw!

Owwww </3


No chomiku skradłeś mi serducho! To było tak urocze, że nie mogłam zamknąć japy. Nigdy nie miałam chomika, ale bardzo chciałabym mieć. Jednak moja mama mi nie pozwala. To jest straszne! Też bym mu budowała takie mini rzeczy :D. Miałam kiedyś koszatniczkę, ale nie mogłam jej tak budować, bo wszystko pożerał! Ale i tak był słodziutki <umarł na starość… podkreślam>. A oto mały chomik, jedzący małą pizzę!

Jak ktoś mi powie, że to nie jest słodkie, to ma chyba serce z kamienia! Poproszę Autorkę, żeby zrobiła filmik o małym chomiku, który czyta książkę! Owww. Moje serce się skruszyło, a nienawiść do chomiczanego świata i ich kup całkowicie przeminęła! A czy Wy macie chomika? A gdybyście mieli chomika, jak byście go nazwali? :) Pozdrawiam -> Beatrycze.

Link do chomiczanego świata na Youtube -> KLIK