Nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.

Witam. Dzisiaj kolejny wpis naszego sezonu o stokrotce, którego motywem przewodnim jest budzenie się do życia… czyli szukanie własnego siebie, a co za tym idzie, rozwój… praca i o tej pracy to będzie dzisiaj. Weźcie popcorn i zapraszam!

Jakie są ulubione ryby matematyka?

- Sumy.

No to dzisiaj o pracy. Czyli ten no. Co zrobić jak człowiekowi się nie chcę pracować? Właściwie najlepszym sposobem na to jest znalezienie pracy, która nas interesuje, ale przecież od tak nie zostaniesz sławnym celebrytą, więc jesteś jednym słowem w dupie.

Ferdynand Kiepski tak robił i prowadził całkiem ciekawe życie, ale niestety po jakimś czasie uznajemy, że kłótnia o papier toaletowy z sąsiadami to udręka i trzeba się czymkolwiek zająć. Ofert pracy jest wiele. Zacznijmy od Urzędów, gdzie nie ma nic, po olx, gdzie szukają 20 letnich kucharzy z 10 letnim doświadczeniem, ale niestety Ci co wygrali masterchef junior mają ich w dupie. Także tonący brzytwy się chwyta <humaniści też> i trzeba brać co leci. Czyli przez pięć dni w tygodniu wykonujesz na produkcji tą samą czynność po parę godzin dziennie, gdzie przy ostatniej widzisz światło, Jezusa z ukulele, który siedząc na kamieniu śpiewa piosenki Dody. Wtedy jest już naprawde źle i czas zmienić pracę. Albo odstawić dragi.

Niestety po latach uczenia się i nie pójścia na studia <ze względów zdrowotnych <tak sobie mów>> okazuje się, że matura jest Ci do dupy potrzebna, delty nigdy nie użyjesz, nie umiesz włączyć pralki i nie wygrałeś w totolotka więc musisz iść do tej nudnej pracy z Jezusem. To jest naprawdę bardzo ciężki etap w życiu, kiedy przez kilka lat musimy robić to samo nudne coś, dopóki nie skończymy kursów, studiów i nie zaczniemy się rozwijać. Współczuje też takim co przez całe zycie tak mają. Straszne z nich nerwusy.

W moim życiu osobistym <o którym staram się mało tu pisać> również nastąpiła zmiana pracy. Jest lepiej, ale wciąż nie ocieka zajebistością i niektórym bym przyjebała. No ale cóż. Życie. Mam nadzieję, że teraz tylko na lepsze :D Kończąc wpis chciałabym napisać, że trzymam kciuki za wszystkich młodych ludzi, którzy szukają rozwoju! Powodzenia Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Jeszcze trrrroooche i konkurs! <3

PS2: Filmik z papugą kompletnie bez sensu tutaj, ale super fajna jest!

PS3: Chcę zostać menagerem tej papugi!

Kiedy wszystko się kręci wokół kapci.

Witam. Tak to już jest, że człowiek raz ma wenę twórczą, a raz jej nie ma. Ale dzisiaj sobota, więc należy coś napisać. Będzie o serialu o którym jest głośno, znaczy nikt go nie ogląda, a jednak wszyscy doskonale wiedzą o co chodzi. Zapraszam na jedną z mniej, czy bardziej konstruktywnych notek dotyczącą serialu „Świat według Kiepskich”…!

Głównym bohaterem owej trylogii, albo i jeszcze więcej „logii” jest Pan Ferdynand. Ów filozof od urodzenia twierdzi, że w Polsce nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem, czyli zapewne niepełnym podstawowym (ale jak sam twierdzi, jest mądrzejszy od wielu innych ludzi, w szczególności, gdy się napije).20061216151310!Kiepski Mieszka on u boku niedocenionej żony Haliny, która co dnia zapieprza do pracy za męża i kupuje mu piwo. Mają dwójkę dzieci. Nieposkromioną nastolatkę i syna debila z genialnym śmiechem z którego kiedyś sobie zrobiłam dzwonek na telefon. A więc Ferdynand co dnia razem z dwoma swoimi przyjaciółmi-sąsiadami, z którymi nie przeszedł jeszcze na „Ty” – Arnoldem Boczkiem, którego nazwisko idealnie pasuje do jego sylwetki, czyli spulchnięta osa tudzież bąk oraz Marianem Paździochem, czyli pasożytem, łysą małpą, mendą, złodziejem itp, itd… . Co odcinek poruszane są następujące problemy:

  • Arnold Boczek nie powinien korzystać z ich toalety, ponieważ mieszka piętro wyżej.
  • Paździochowi zawsze się chcę wtedy kiedy Ferdkowi.
  • Nie ma pracy dla ludzi z Ferdka wykształceniem.
  • Halina pyta się kiedy jej mąż był w pośredniaku, a ten twierdzi, że jego noga nie postanie nigdy więcej w tym domu <znaczy max 3 minuty>
  • Przybicie kartki na drzwiach domu Ferdynanda, oczywiście z błędem ortograficznym.
  • Paździoch lub Boczek przychodzą na nocne posiedzenie do Kiepskiego, ale wpuszcza tylko z wódką.
  • Scena łóżkowa, niekoniecznie kończąca się seksem, obejmująca jedynie słowa:

- Halina śpisz?

- Śpię, a bo co!

- A bo ja nie mogę… <tu pojawia się zagwostka filozoficzna Ferdka>

 

  • Oraz co najważniejsze… każdy odcinek obejmuje plan: „co zrobić, aby się nie narobić, ale jednak zarobić?”

Owy plan zaczyna się jak rozprawka. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Czyli po Ferdkowemu: Mam pomysła!, Kurde, kurde kurde…. i A kopa w dupę pan chcę?

Na początku jest pomysł. Ferdynand przy piwie zbiera ekipę. Halina wie, że będzie libacja. Wszystko idzie bardzo dobrze, po napisaniu kartki na drzwiach już wszyscy wiedzą, że Pan Ferdynand jest specem od „…” <tu wstaw słowo, które chcesz… wiem, że macie brzydkie myśli :P >. Oczywiście do Ferdka przychodzą ludzie, jest zajebiście, później jest klapa i dupa. I znowu Halina musi popierdzielać po piwo, a Ferdek znowu filozofuje. Nie do końca wiemy, dlaczego Halina nadal jest z Ferdkiem, który cały czas twierdzi, że tu i ówdzie jej przybyło. Ale przynajmniej wiemy, jak to jest kiedy wszystko kręci się wokół kapci i że wcale nie mamy tak źle! Pozdrawiam -> Beatrycze.

A dla Was zadanie mam! W komentarzu napiszcie swój ulubiony dialog związany z filmem „Świat Według Kiepskich” ;) . Najlepszy będzie na głównej! Pamiętam także o zwycięzcy notki ze zgadywankami :) będzie o tym mowa w następnej notce.!

  • Nowy numer Gadulca -> po prawej stronie podany :)
  • Opisz mnie w 3 słowach! -> KLIK
  • Zadaj pytanie -> Zbuntowany_Naleśnik <nowa nazwa, jak się podoba?>

 

 

Dziwne marzenia.

Witam. Czasami sobie siedzę na kiblu i mnie natchnie na notkę, a jak już zrobię swoje, założę nową rolkę papieru i przysiądę przed lapkiem, już wszystko mi umyka i muszę przejrzeć milion bestów, demotywatorów i wiochy, aby wpaść na coś ciekawego. Tym razem notka będzie trochę inna, bo będzie <co niezbyt często się zdarza> o mnie. Tak. Możecie się dzisiaj ze mnie śmiać, bo notka będzie pojebana, lecz prawdziwa… a tym zwięzłym komentarzem chciałabym podkreślić iż mamy dzisiaj tłusty czwartek. A że ja nie lubię pączków <dziwna jestem, wiem > pozdrawiam wszystkich zrzucających kilogramy :). A więc do czytania.

Dzisiaj chciałabym przedstawić listę moich dziwnych marzeń.  Wiadomo, niektóre z nich się spełniły, ale że nie mam bloga w którym bym gadała ile to razy byłam siku i kiedy jadłam banana, pozwólcie, że dzisiaj taka notka. Zapraszam.

Jednym, a zarazem największym marzeniem od dwunastoletniej „ja” było napisanie książki. Fakt. Mam małe problemy z ortografią, a ludzie lubią mi to przytykać na jutube <tu mam czerwoną Panią kreseczkę>, ale lubię pieprzyć nie od rzeczy. Co bym napisała w pierwszej wydanej przez siebie książce? Na pewno byłaby to historia o kopciuszku, który się puszcza bo nie ma na kieckę. Mówię serio. Opowiadanie już się piszę :o

Co łączy moich dwóch idoli. Obaj napisali książkę… nieee o to chodzi. Obaj pracują w radiu. Jedno w ZET’ce, a druga w RMF’fm <szczerze mówiąc wolę to drugie radio>. Zawszę chciałam wygłosić audycję radiową. Poruszyć temat stojaka na orzecha, czy przeciwników gry w „Sims’y”. Ponoć jest fajnie!

Jednym z moich najbardziej popierdolonych marzeń było… zjechanie ze stołu „Wydarzeń”. Mają taki zajebisty stół, ciekawe, czy jest ślizgi? Może wiecie… adrenaliny raczej by nie było, ale wyczuwam swą zajebistość.

Zawsze chciałam coś skonstruować. Ostatnio wpadłam na pomysł, który mógłby poruszyć niedobór żywności na świecie. Skonstruowałam prototyp rozciągacza do orzecha, dzięki czemu fistaszek tam włożony rozciągnie się i orzechy w nim zawarte również się rozciągną… ba! Może nawet będzie ich więcej! Ludzkość nie zginie z głodu. Etiopia ocaleje!

Każdy z nas ma swoich idoli, a ja mam idoli i VIP’a. Tylko taki patent jak ja potrafi pojechać do stolicy tylko po to, aby przypadkiem móc trafić na filmowego Ferdka z „Kiepskich”. Oczywiście nigdy go nie spotkałam, ale jak go spotkam poproszę, aby powiedział swoją słynną kwestię:

„W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”

Zawsze chciałam również nacisnąć czerwony grzybek w „Mam Talent”. Wprawdzie rok temu mi się to prawie udało, ale prawie robi wielką różnice. W ogóle chciałabym być jurorem. Ciekawie by było. Pewnie bym była wredna. Ale za pewne nie mogłabym usiedzieć na miejscu.

Wygrać w Simsy. Legenda głosi, że ktoś to zrobił…

Kupić komuś stringi na szelkach na 18nastkę. Strzeżcie się!

Zagrać w reklamie na prostatę…

Pracować w kabarecie. Nikt mi nie powie, że nie mam do tego smykałki. Chciałabym dostać żółty sweter, loczki już mam i będzie nowy skład „Łowcy.B” <swoją drogą kocham Was chłopacy – kiedyś zrobię o Was notkę :) najlepszy kabaret ever! >.

„Jakie chipsy je hydraulik? Kranczipsy!!!” -> aplaus please

Jebnąć komuś z patelni. Często mówię, że jebnę… ale nigdy nie jebnęłam. Czuje się nie spełniona <niedługo wyłączą mi bloga z powodu przekleństw, swoją drogą jest jakiś regulamin pisania? – to jest mój blog i mogą mi skoczyć ;3>

A teraz ogłaszam konkurs!!!!

OPISZCIE SWOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE! NAJŚMIESZNIEJSZA PROPOZYCJA <możecie kłamać do woli… podkreślam, że ja tego nie robiłam, ale Wam daję wolną wolę, żeby było śmiesznie i Was rozgrzeszam :P > BĘDZIE PODANA W JAKIEJŚ NOTCE NOTCE, ALE UWAGA… PROPOZYCJE PISZCIE NA BlogiBeatrycze@wp.pl  WYGRANA OSOBA DOSTANIE ODE MNIE KARTKĘ URODZINOWĄ, KIEDY PRZYJDZIE CZAS JEGO URODZIN :) WYSŁANĄ PROSTO DO DOMKU :)

Zasady:

  • Przyjmuje tylko zgłoszenia na adres: BlogiBeatrycze@wp.pl
  • Jeżeli wygracie, poproszę o podanie Waszego adresu, który będzie użyty wyłącznie przeze mnie w celu zaadresowania koperty. Nie będzie widoczny na blogu. Oraz o padanie daty urodzin.
  • W tytule napiszcie KONKURS
  • Ilość słów obojętna, ilość przekleństw i słów, których nie znam również :)
  • Powiem Wam kiedy konkurs się zakończy :)
  • Więcej info tutaj, albo piszcie: GG -> 37417749
  • W konkursie może brać udział każdy, nie tylko właściciele blogów.

Zapraszam :) i pozdrawiam -> Beatrycze