Być wiecznym dzieckiem.

Witam. Ostatnie dni doświadczyły mnie, że ten cały rozwój osobisty to chujnia. Dlaczego? Człowiekowi nic się nie chcę robić, więc lubi się lenic, ale potrzebuje również samorealizacji <jak mądrze napisane>, a tego leżeniem na dupie nie osiągniemy. Jak to Ferdynad Kiepski mawiał ,,Wszyscy by chcieli tylko leżeć, a robić ni ma komu”. Coś w tym jest.

Jak się nazywa książka, która szpanuje?

- Bukszpan.

 

Jak wiecie jestem takim dzieckiem w formie dorosłego osobnika, który wygląda na max 17 lat. No ale mam 21 lat i wypadałoby się w końcu ogarnąć, co nie jest moją najlepszą stroną. Nienawidzę pracy. Czuje się tam jak mały kamieniek wokół głazów. Taka odpychana, nikt o mnie nie myśli. Przestrachana. A w szkole? W szkole było inaczej. I osobiście jak ktoś mi powie, że chcę pracować to dostanie ode mnie w ryj. I tyle o mnie.

Strasznie tęsknie za tym, że jedynym problemem dla mnie było to, że nie zdążyłam na wieczorynke. Nie zastanawiałam się, czy dobrze zapisałam coś w kalendarzu, cieszyłam się w wyjścia do kina z klasą. A dzisiaj? Dzisiaj już tego nie ma. I nie będzie. Ale nie mówię, że jest źle. Chcę właśnie udowodnić sobie że można kochać życie takim, jakie jest. A jeśli chcemy może być zajebiste. Czy to w pracy, czy w szkole, czy na uczelni. Trzeba się zastosować do tych trzech zasad:

1. Uśmiechaj się i rób to, co sprawia Ci przyjemnośc.

2. Bądź dobry dla dobrych ludków i zły dla złych.

3. Jeśli coś Cię wkurwia, zmień to.

W ten sposób można przerwać tą monotonną nudną dorosłość. I trzeba pamiętać, że bycie wiecznym dzieckiem wcale nie jest takie złe. Owszem trzeba się rozwijać, jak mówi nasz sezonik, ale róbcie to w sposób jaki Wam odpowiada i jeśli jesteście dziecinni, to wcale nie musi być Wasza wada.

No to jak kto ma ochotę zagrać w badmingtona? <jak śnieg przestanie padać?>

A Wam jakie wspomnienia opisują dziecinstwo? Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Wsłuchajcie się w tą piosenkę na dole… jakie to prawdziwe!

Notka Specjalna -> Odkryj w sobie wewnętrzne dziecko.

Witam. Serdecznie pozdrawiam wszystkich ludziczków, którzy radośnie tak jak ja rozpoczeli rok szkolny! Życzę powodzenia, mniej uwag i spleśniałych kanapeczek! :D Tym razem zacznę od dłuższego suchara:

,,Przychodzi Baba do fryzjera z trzema włosami.

- Niech Pani zrobi mi warkocza.

No to ta robi jej ten warkocz i nagle wyrywa jeden włos. Zostają dwa i mówi:

- No niestety nie zrobię Pani warkocza.

- A to nic, niech zrobi Pani kitka. – powiedziała klientka.

No to ta robi jej tego kitka i znowu wyrywa jeden włos. Pozostaje tylko jeden na jej głowie.

- No niestety nie zrobię Pani kitka – mówi fryzjerka.

- A dupa tam… pójdę w rozpuszczonych!”

 

Notka specjalna, takiej już dawno nie było. Czas się rozpisać, zrobić większe BUM i się przygotować, niekoniecznie rozmyślając na sedesie o tym, co chcę napisać, a i tak wyjdzie z tego niekoniecznie śmieszna paplanina. A uwierzcie mi, prócz rysowania na zeszycie od matmy wisielców mam jeszcze inne zainteresowania <chcę widzieć Panią od matmy, oglądającą mój zeszyt… chyba zadzwoni do moich rodziców :D>, wejdzie do domu, a tu wielka szubienica! Bazzinga! Zboczyłam z tematu.

W każdym z nas jest jedno wielkie dziecko, które potrzebuje się pośmiać, uśmiechnąć, zrobić coś dziwnego… niektórzy udają w wieku nastu lat wielkich dorosłych idąc do gimnazjum. Osobiście nie uważam, żeby zapalenie papierosa, czy wypicie piwa świadczyło o dojrzałości, ale nie mój biznes. Moim zdaniem powinniśmy się cieszyć, że wciąż mamy rodziców, że nie musimy się zastanawiać jak przeżyć za średnią krajową, ani jak wypełnić PIT’a…  do dzisiaj wolałabym kolorować te budki nie wiem jak Wy! To, że jesteście infatylni, nie oznacza, że źle wypadacie na tle społeczeństwa. Ja nigdy nie będę dorosła, a przestanę się cieszyć życiem, jak nie będę mogła się ruszać. Obstawiam, że nawet w pracy będę nie do końca normalnym pracownikiem.  Pamiętacie, kiedyś były takie złote myśli, że się pisało, co się myśli o danej osobie. W innych dziennikach przeczytałam, że jestem dziecinna, to mnie załamało, chociaż byłam w podstawówce. Teraz ludzie pytają się mnie, jakim cudem tak dobrze dogaduje się z ludźmi. Odpowiadam im, że właśnie dlatego, iż jestem dziecinna. Dziecko nie jest rasistą, dziecko nie bierze wszystkiego na poważnie i uśmiecha się do wszystkich, czerpie z życia radość! Mam różnych znajomych, homoseksualistów, wyznawców innej religii, ciekawych życia różnych ludzi o różnych kolorach skóry i wyglądzie i kompletnie mi to nie przeszkadza. Bycie dziecinnym ma wiele pozytywnych cech, oprócz tego, że dzieci do mnie lgną jak muchy do… dobra nie ważne , ale wiecie o co chodzi. Doskonale sobie zdaje sprawę, że zostanę zapamiętana jako dzieciuch, ale po co udawać kogoś, kim się nie jest? ,,R.I.P tu żyło wieczne dziecko”.

Mentalność dzieci, jest naprawdę świetna. Dobra. Nie wiem co to mentalność. Ale zobaczcie filmik, na którym dzieciaczki… Kornelcia, Patrycja i Zosia odpowiadają na zadane im pytania. Spróbowaliśmy odkryć w nich dorosłość. Nie udało się, z resztą nie dziwię się, bo zadane im pytania, były na poziomie minimum gimnazjum <nie licząc Kornelci, która była tylko dlatego, że ocieka słodkością… > po wszystkich pytaniach, swierdzili, że nie chcą dorosnąć. Może i ja wybiorę ścieżkę Piotrusia Pana?

Jak jeszcze raz, ktokolwiek zastanowi się, co z nim nie tak, dostanie ode mnie kopa w dupę. Człowieku! Bądź sobą, nie ważne, czy wyglądasz na 12 lat, a masz 20. Nie ważne, że ludzie MÓWIĄ TAK… Ci ludzie pobiegną po spodnie, bo pół miasta takie ma. Bądź indywidualny, bądź infatylny! Doczekasz się do proszenia o podwyżkę, rozwiązywania druczków, biegania na pocztę. Masz czas interesować się własnym nochalem, to się interesuj. I mniej w dupie, że tytułowy pantofelek Kopciuszka nie pasuje na Twoją stopę, chociaż jesteś facetem.

Osobiście uwielbiam dzieciaki. Lubię chodzić do hospicjum i czytać im książeczki, daje mi to takie poczucie spełnienia. Szczególnie, jak widzę ich uśmiech na twarzach. Osobiście też chciałam pozdrowić moją przyjaciółkę Sabinę, która ma 26 lat, świetną córeczkę i będąc dorosłym dzieckiem, jest genialną mamusią. A oto nasz ,,makig off”, czyli jak kręciliśmy nasze filmiki <niektóre z nich niebawem na stronie>, jak próbowaliśmy nakłonić Kornelkę do mówienia <udało się przekupić gumami Mamba! :)> , a także inne nasze infatylne zachowania. Bo co… żyje się tylko raz!

Dziękuje za przygotowanie notki -> Patrycji, Zosi, Kornelce, Asi, Martynie, Weronice, Sabinie :)

Muzyka, którą usłyszeliście została stworzona przez genialnego indywidualistę, ziomek robi swoje i za to wielki szacun! Oto przedstawienie piosenki:

Do następnej… „może” mniej normalnej notki. -> Beatrycze.

Beatrycze prezentuje: Jak przygotować dziecko do szkoły!

Witam. Z okazji braku okazji chciałabym wszystkich pozdrowić i przypomnieć, że moje urodziny <czyt.11 lutego> zbliżają się wielkimi krokami. Prezenty możecie już wysyłać na adres podany w załączniku, mile widziany hajs. A tymczasem zapraszam na najbardziej wkurzającą notkę, która może się pojawić w połowie wakacji… Jak się przygotować do szkoły.

Tradycyjnie Lidl przygotował swoją wyprawkę. Kawałek szynki, deska sedesowa i komplet dziecięcych majtek, to najważniejsze rzeczy, które umilą nam pobyt w szkole. Aż mi się przypomniał spot reklamowy sklepu Jula na święta... przecież każdy chciałby otrzymać szlifierkę pod choinkę. Zawsze o takiej marzyłam <PS: w ramach wysyłki prezentu przed przed urodzinowego, nie chcę szlifierki. Dostałam już na święta :D>. Przede wszystkim takie dziecko po wakacjach trzeba umyć. Cholera wie, gdzie się szlajało. Później okazuje się, że siedmiolatek był na Woodstocku i ćpał razem ze znajomymi.


Pamiętajcie, że najważniejsza jest psychika dziecka. Myślicie, że mętalność dzieciaka się nie zmieniła? Dwa miechy laby po 10 miesiącach obgryzywania paznokci? Trzeba to zmienić. Zamiast zabierać do Tesco po nowy plecak z Moster coś tam powiedz, że może sobie kupić nową konsolę, a za resztę kasy zabierz dzieciaka na kręgle. Nauczycielowi powiedz, że Twe dziecko jest tak wybitne iż książki mu całkowicie są zbędne. Zamiast tego do zeszłorocznego plecaka włóż zrobioną przez Twoje dziecko wybitnie proce dla nauczycieli. Tak na zachęte. To jest samoobrona <w tym momęcie chciałabym pozdrowić nauczycielkę z gimnazjum Panią o przecudnym nazwisku , która chciała zabrać mi kajdanki<tak nosiłam kajdanki do szkoły>>. Jednak zapamiętaj sobie, że aby użyć plecaka musisz wyjąć z niego ciało niezidentyfikowane, czyli dwumiesięczną kanapkę, w której rozwinęła się nowa forma życia i cywilizacja. Okazuje się, że wylatuje z niej niezidentyfikowany biały dym… wybrano papieża!

Dziecka nie powinno się denerwować tym, że musi przez dziesięć miesięcy kisić się w ławcę ze znajomymi, którzy usiłują Cię zabić wzrokiem. Powiedz im wszystkim, że masz ich w dupie to na pewno będziesz miał respekt wśród uczniów i nauczycieli. Przez dziesięć miesięcy. Kup siedmiolatkowi glany, zrób mu dziarkę a szacun na dzielni będzie miał gratis. 

Tak czy siak mamy jeszcze wakacje. A kto z Was zapomniał o kanapkach? Przyznawać się :P Pozdrawiam -> Beatrycze

PS: Wasze blogi z poprzedniej notki będę odwiedziała jeszcze dzisiaj!

A i jeszcze coś. Dostaliście kiedyś uwagę do dziennika pochwalcie się w komentarzu. Ja również się pochwalę swoimi! :D

Zapraszam na świetny kanał -> ABSTRACHUJE.TV

Beatrycze ocenia: „Kraina Grzybów”.

Witam. Gdyby się ktoś pytał z moim zdrowiem coraz lepiej <przestałam ćpać>. Już w weekend kręcimy nowy projekt, jeśli pogoda dopiszę, natomiast dzisiaj zapraszam Was na podróż do zwariowanego świata zwanego Krainą Grzybów.

♦Dlaczego taboret jest smutny? - bo nie ma oparcia. ♦

A więc czym jest Kraina Grzybów? Jest to program, właściwie już kultowy, bo powstały rok temu, którego Autor stworzył parę filmików i wrzucił je na Youtube. Sęk w tym, że nikt nie potrafił powiedzieć o co właściwie chodzi w filmikach wrzucanych do sieci przez użytkownika KrainaGrzybówTV . Większość komentarzy odnosiła się do tego, że Autor jest na ciągłym haju i przedstawia, jak widać świat po dużej ilości narkotyków i spaniu ze szmatą nasączoną eterem w nocy <PS: nie róbcie tego nigdy… wcale nie działa na cerę>. A oto jeden z filmików właśnie tego Użytkownika. Radzę przed włączeniem lekko ściszyć i przygotować się na nagłe stany lękowe…

Ciekawa jestem czy zrozumieliście o co chodzi? Jeśli nie, wcale nie oznacza że jesteście głuptaskami. A więc określając jakoś to wszystko, co przed chwilą zobaczyliście… film nosi nazwę Poradnik Uśmiechu. Jest to druga część filmików z tej serii. Jako tytuł opisane jest „Jak zrobić z papieru?”. Ale co? Łódkę? Łabędzia? Czapkę na głowę co wygląda jak łódka? Ale czy po obejrzeniu filmiku wiemy, jak zrobić z papieru cokolwiek…? Nie.

Główna bohaterka imieniem Agatka, z oczami z gazety <obstawiam, że była tam incognito i się wstydziła po dodaniu tego filmiku pójść po gazetę do kiosku> wygląda jakby była na haju. Tematyka filmu zmienia się co chwilę. Ktoś coś mruczy, jakaś niby wiewiórka… wszystko co jest będące nie będąc papierem. No i mnóstwo dobrej zabawy! Brzmi jak niezła relacja z sobotniego upojenia alkoholowego no i tej szmaty… w sensie eterowej szmaty <serio nigdy nie popełniajcie tego błędu>. 1901554_1525784921001991_2359055162644186767_nFilmik wygląda jak z lat 80-90. Nie do końca wiadomo co brała Agatka, czy sama też jest dilerkom, czy może cierpi na jakąś chorobę? Internauci zaczęli się zastanawiać o co chodzi w tymże filmiku i go rozszyfrowywać. Na początku myśleli, że Autor chciał jedynie pokazać ludziom coś śmiesznego, ale gdy stwierdzili, że filmiki są bardzo schludnie przygotowywane, a nie powstawały jeden po drugim dla tzw. lików, okazało się, że filmiki Krainy Grzybów niosą zaszyfrowaną historię, która już do śmiesznych nie należy.

Sam Autor, powyższy film opisał:

,,Agatka się z wiewiórką Małgosią, gdy ta chce z papieru. Na szczęście krowa. Mamę Agatki dręczą w zastanej sytuacji. Agatka powraca do.”

Stary gdzie moja kawa? Oglądając zastanawiałam się, czy to ma podobny przekaz jak Karolina Czarnecka i Jej słynna piosenka? A może naoglądali się Abstrachuje i chcieli być podobni do nich. Jednak ze swoimi filmikami się nie promowali, a ich ilość jest nikła. Więc nie zależy im na promowaniu Agatki na salonach, tudzież w ośrodku dla Anonimowych Alkoholików. Powstały filmiki o tym kim jest Agatka? Kim jest Małgosia? O co chodzi z tym jabłkiem… tymi jeansami? Po co w ogóle to…? Tysiące internautów, razem ze mną <czyli ci co nie mają życia…> jakieś pół roku temu przy kieliszku Dżaka Daniellsa <no dobra przyznam, że to był tylko Redd’s, ale chciałam, żeby było tak dumnie i wyrafinowanie…> próbowało rozszyfrować tą zagadkę. I nie było wcale tak łatwo, jak szukanie moich kapci po całym domu <zawsze są w łazience… why?>, wręcz przeciwnie…. internauci zaczęli zabawiać się w szerloka i zauważać w filmie coraz to większe przesłanie…

wqwqwq

Jeśli te filmiki będą się Wam śniły to sory… no taki mamy klimat…

Filmik na górze to pierwszy odcinek Krainy Grzybów. Łącząc natomiast wszystkie filmiki, które możecie zobaczyć na ich kanale <link u dołu> ogarniecie, jak to wszystko wygląda. A więc wróćmy do próby rozszyfrowania owych filmików. 

Agatka, główna bohaterka, jako nastolatka, nawiązuje do tak 90, kiedy to została nazywana krową… stąd nawiązanie do „krówska”. Była najwyraźniej osobą otyłą, dzieci się z niej śmiały. Jeansowy człowiek to koleś, który musiał Jej zrobić jakąś krzywdę… zgwałcić ją, próbować zabić. Ona sama chciała popełnić samobójstwo i poprzez co trafić do Krainy Grzybów. Łatwo tam wejść, ale trudniej wyjść. Jabłko, które zostaje przewiercone od środka mogło ukazać próbę molestowania dziewczyny. Schemat jabłka przypomina troszeczkę komórkę jajową, więc możemy się domyślić, że Agatka została mamą. No i w sumie więcej rozszyfrować mi się samej nie udało. A to zapiski zrobione jakieś pół roku temu. Niektórzy Internauci twierdzą, że w tle użyte są jakieś słowa przed jakimś zamachem. Inni, że moja wyimaginowana komórka jajowa przypomina bombę jądrową, a całość filmiku pokazuje o tym, czego się nie pokazuje w mediach. Każdy ma swoją własną, oddzielną opinię. Wysyłanie zapytań o treść filmików do człowieka, które je kręci jest czymś bezsensownym. Nie chodzi o to, że nie odpisuje, wręcz przeciwnie… na pytanie, czy chodzi o to i o to… odpowiada „NIE”, lub cytuje jakiś fragment wypowiedzi z filmu np: ,,wielorne musiska w nosy wlatują, jaja składają”, cokolwiek to znaczy. Być może zagadka jest już dawno odgadnięta, a Autor nie chcę się do tego przyznać. Tak czy siak moim zdaniem jest to jedna… albo jedna z nielicznych tak detektywistycznych niespodzianek napotkanych na Youtube… a Jezus siedzi i się zastanawia <nie obrażając Jezusa, to naprawdę spoko ziomek… ciekawe, czy w niebie mają wi-fi? :) >.

A Wy co o tym sądzicie? Macie własną teorię? Piszcie w komentarzach! No więc życzę Wam miłej nocy… dwie kredki, kiełbasę z pół tony, atramentu do snu, ukulele po sąsiadce, golfowy dzban, sztuczny sandał, tańczący skał…..i mnóstwa dobrej zabawy! Pozdrawiam -> Beatrycze.

A w kolejnych odcinkach:

- Projekt -> Dzieciństwo; Projekt -> „Jak przetrwać w lesie”

- Agnieszka Chylińska -> kiedy powie sobie dość? cz.2

- Beatrycze ocenia: Toy Story.

Odsyłacz do Krainy Grzybów -> KLIKNIJ TU

NOTKA SPECJALNA – Agnieszka Chylińska -> kiedy powie sobie dość cz.1

Cześć i czołem… kluski z rosołem. Wprawdzie nie lubię ani klusek, ani rosołu, więc i ich kombinacja nijak mi smakuje, dlatego dzisiaj napiszę o kimś, kogo najbardziej szanuje za twórczość. Panie, Panowie i inne jednostki z planety Mars… Beatrycze przedstawia… Agnieszkę Chylińską w wyjątkowej dla mnie, choć długiej notce!

Agnieszka jest to postać, o której często wspominałam w notkach, jest to moja główna Idolka, którą naprawdę cenię sobie, chociaż Jej fanką długo nie jestem, ponieważ niespełna dwa lata, coś jak powstanie Foszka. Sama postać Beatrycze, jest w jakimś tam stopniu związana z Agnieszką, ale nie o tym dzisiaj…. A więc jak to się zaczęło?

 

Agnieszkę kojarzyłam od kiedy pamiętam. „Winna” i „Kiedy powiem sobie dość”… dwa kawałki, które kojarzyły mi się z Agnieszką najbardziej. Była dla mnie wytatuowaną jednostką, której jedynym argumentem było „kur*a mać” na wszystko co powie każdy. Kojarzyła mi się z wulgarną chłopczycą, która miała wszystko tam gdzie słonko nie dociera. A przynajmniej nie próbuje dotrzeć. Cała jej wielka paplanina nie miała dla mnie większego znaczenia. Później się czytało na pudelku o komercji, ale dla mnie Agnieszka była pomiędzy Edytą Górniak a Dodą i nie ruszało mnie to w ogóle. Fanką byłam jednak samego programu „Mam Talent”. Lubię się śmiać i oglądałam odcinek po odcinku, co pozwalało mi odkryć w jakiś tam sposób Artystkę. Tu w ciąży, tam z jakąś kiecką, powoli tworzyłam sobie Jej wizerunek.

,,Bunt wynika z tego, że nie znasz życia. buntujesz się przeciwko temu, co zauważasz i czego nie potrafisz zrozumieć. Kiedy zaczynasz wszystko rozumieć, mówisz: „Aha!” i masz siedemdziesiąt lat. Nie chcę dożyć momentu, kiedy w moim życiu wszystko będzie jasne.”- A.Chylińska

Zwrot o 180 stopni miał miejsce, kiedy Artystka przefarbowała się na blond… wtedy jeszcze ciemny. Pierwsze słowa, jakie wydobyły mi się z ust to „Boże widzisz, a nie grzmisz”. Chylińska w blondzie, to jak ciemnowłosa Doda <kto wie>. Świat szołbizu przewraca się do góry nogami. 5 edycja programu Mam Talent… Agnieszka po raz pierwszy w blondzie. Śmieje się, jest wyluzowana. To ta sama Aga… czyli wniosek: jak piznę sobie na różowy, dalej będę tą samą Doris? Choć faktycznie nie zmieniłam sobie koloru włosów zauważyłam, że nie ma to większego znaczenia. Propaganda wokół Agnieszki rosła. Kolorowe tatuaże, ciekawsze fryzury… trzecie dziecko. O co tu chodzi? Najpierw śpiewa, że różowy kolor to tandeta, wyśmiewa nauczycieli plując im w twarz, a teraz sama ubiera te sukienki i napisała książkę dla dzieci. Co się dzieje? Przez ten czas przyglądałam się tym całym obyczajom Artystki. Zastanawiałam się, o co tu kurczę chodzi. Jako wielka fanka programu postanowiłam sobie:

 ,,Jak będzie kolejna edycja pójdę na widownię, nie wiem jak to zrobię, ewentualnie wyważę okna”


Okien nie wyważyłam. W lutym dokonałam dosyć nieprzemyślanego zakupu książki „Zezia i Giler”. Jest to książka dla dzieci, którą wydała rok wcześniej. Nie spodobała mi się i odłożyłam ją na półkę, gdzie zanikła kurzem. Agnieszka wtedy jeszcze moją Idolką nie była. Wprawdzie interesowałam się Jej postacią, ale jakoś do mnie nie przemawiała. Cały przełom nastąpił, gdy pierwszy raz poszłam na widownię, totalny „szybkistrzał”, prawie poszłam w kapciach, odwaliłam się jak do teatru… a tu wszyscy w jeansach. No i dupa. Ale fajnie było, emocje niezapomniane. To właśnie ta chwila sprawiła, że zaczęłam się z dnia na dzień interesować Artystką bardziej. Nowe informacje, nowe przedmioty, płyty, muzyka. Tak to się zaczęło. Przyjaciele zaczęli ode mnie odchodzić, a otwarte rany zamykała muzyka Agnieszki. FB_IMG_1434310468277Z czasem miałam wrażenie, że jedynie O.N.A… mnie rozumie :). Zaczęłam żałować, że nie byłam nastolatką w latach 90′ , nosić bransolety, czarne ubrania, czytać wszystko co związane z Artystką. Mój charakter zmienił się o 360 stopni. Zamiast różowej myszki śpiewającej piosenki z animowanych filmów Disney’a zaczęłam słuchać głośnego łomotu i słyszeć jedynie matczyne „Dorota wyłącz to gówno, no ileż można?!”. Oczywiście buntownicza ja pozostała i nie wyłączyła łomotu, który przerodził się w moją własną historię. Chciałam wykrzyczeć! Ludzie ja tu jestem, ja się śmieje, a w środku, choć mam bebechy tak jak Wy wszyscy, też mam serce i mnie się szanuje, a nie zostawia niczym pudełko po Monte w śmietniku. Czułam się totalnie odrzucona przez społeczeństwo, inna, nielubiana, nie mogłam odnaleźć własnego ja… nie wiedziałam kim jestem, ani kim chcę być na tym świecie. Jedyną myślą było samobójstwo, którego motyw pojawiał się jako coraz to częściej w moich opowiadaniach. A radosny „Foszek” dalej trwał i miał swoją działalność <w tej chwili właśnie wiecie, dlaczego nie piszę o sobie>. Dzięki Agnieszce poznałam w internecie Laurę- dziewczynę, której zaufałam , ale później się na niej mocno zawiodłam, a także Rikę, którą mam nadzieję, że poznam w tym roku na koncercie w Bydgoszczy. Cieszyłam się, że raz do roku mogłam widzieć Idolkę w programie, smutno mi było, że nie mogłam wziąć udziału w żadnym z koncertów, aż do 2.05.2015 roku kiedy to pojechałam do Wrześni. Kolejny spontan. Spaliśmy w samochodzie… wiem, brzmi strasznie tanio, ale mówię Wam, czad na kółkach! :D Dosłownie i w przenośni. Tam też avatary z Facebookowych kont pojawiły się w postaci prawdziwych ludków, których, choć widziałam pierwszy raz w życiu, miałam wrażenie, że widzimy się po raz setny. Mega zwariowani ludzie, którzy mają podobne zainteresowania i nie dodadzą „przestań już gadać o tej Chylińskiej..!”. Wspaniały wieczór, którego nigdy nie zapomnę. No i tam też poznałam kogoś bardzo wyjątkowego, ale tego już nie będę Wam zdradzała i pozostawię dla siebie. Możecie się jedynie domyślać :). Później zdarzyły się rzeczy tragiczne. Śmierć pewnej bliskiej mi osoby, która zawaliła wszechświat przyjacielski… miałam wrażenie, że nikt nie miał dla mnie czasu, a choroba... głębokie zapalenie krtani gardła trwała ponad miesiąc. Kuracja była niemiłosiernie bolesna i fizyczna i psychiczna. Nie mogłam nic mówić, jeść, pić ani spać, a na dodatek problemy psychiczne rozwalały mnie od środka. Na szczęście wszystko minęło, może nie ożywiliśmy małej istotki o również moim imieniu, ale zaczęłam się bardziej zastanawiać nad moim życiem.


I teraz już rozumiem o co chodzi Agnieszce. Człowiek się zmienia… na początku byłam różową księżniczką Disney’a, później sierotką Marysią, następnie buntowniczą odmianą siebie a teraz… teraz myślę, że wreszcie odnalazłam siebie… uśmiechniętą, zdrową kobietę, która czeka na to, co przyniesie jej los. Może i ludzie mówią, że wciąż jestem dzieckiem, choć dorosłym, ale wiecie co? Ja mam to gdzieś, jestem dzieckiem i byłam. Wolę być sobą niż najlepszą kopią kogokolwiek. A już w listopadzie dziaram sobie pierwszy napis „Forever Child”. I wiecie co? Tak mi dobrze. Pozdrawiam -> Beatrycze.

FB_IMG_1434048694182