Święta Wielkanocne, czyli jak nie umrzeć z nudów.

Witam i o zdrowie pytam. U mnie dobrze, jeśli chodzi o zdrowie fizyczne… z psychicznym zawsze było ,,ciut” gorzej.

Klasycznie zaczynamy od tradycyjnego sucharka:

Jak ściąga majtki informatyk?

- Przez TORRENTY

W ramach rozwoju osobistego, jak przystało na nowy sezon postanowiłam w te święta zaszaleć i wykorzystać jego jedną wielką magie. Jestem świadoma, że jeszcze końca Wielkanocy nie ma, ale mi już się nie udaje z moim postanowieniem.

Jako pierwszy  <tak wiem, że to pierwiastek> na mojej liście postawiłam sobie już dawno temu rekolekcje, które się nie udały, bo ponieważ… byłam zajęta. A tak serio kompletnie o nich zapomniałam. A tak serio serio nawet nie wiem, kiedy one były.  Postawiłam jednak na post i wytrzymałam niecałe 10 godzin, bo zapomniałam i zrobiłam sobie kanapkę z szynką… i to w piątek. No to kolejne postanowienie… przeczytać jedną ksiażkę i nie jeść do 18. To drugie się udało, to pierwsze… cóż. Książka pt. ,,Anioły i Wampiry”, którą pożyczyłam od A. okazała się być jednak o wampirach. A ja mówiłam ,,coś fajnego, ale nie o wampirach”. Cóż, pewnie miałą tylko to i słownik. Także znudziła mi się po 20 stronach i chuj nic z tego nie zrozumiałam. Z jedzeniem o 18 lepiej mi szło. Postanowiłam też pójść do spowiedzi… myślicie sobie, pewnie poszła tydzień temu, kilka dni temu… a ja? A ja poszłam w ostatni możliwy dzień w ostatniej możliwej chwili. Ale udało się. Czas więc na część świąteczną. Otrzymałam całą listę, co kiedy się dzieje i tu bum… nikt nie idzie, wszyscy zajęci, mama piecze ciasto, a ja? Ja sama nie pójdę. I koniec końców wylądowałam tylko z koszyczkiem dzisiaj i czułam się mega ciulowo, bo cały ten koszyczek to jest jedna wielka chujnia wśród świąt. Po 20 minutowej debacie z Matyczyną Jednostką doszłam do wniosku, że jednak nie wypada malować wszystkich jajek na czarno. Więc postawiłam na jakieś zjebane naklejki.

Na dodatek teraz cały czas leje. Leje. Leje i leje. Moje ognisko, które planowałam się nie uda, bo kuźwa leje. Z resztą w miejscu na ognisko jest kałuża. I żaba. I LEJE!

Do kuchni Mama mnie nie wpuszcza, bo nie chce jej puścić z dymem. W sumie ma racje. Jedyne co mi się udało zrobić, to posadzić rzeżuchę.

No dobra, nie udało, bo od tygodnia ta kurwica nie rośnie…

Może nawozić to trzeba?

Jestem tak zdesperowana tą nudą, że nawet umyłam podłogę dwa razy i posprzątałam kurz z ksiażek <jak się domyślacie nie mam ich dużo>. Nie lubie Wielkanocy, bo nigdy nie mam co ze sobą zrobić. Nudzi mi się po prostu, a siedzenie przy stole z rodziną, którą codziennie się widuje nie jest wcale takie super ciekawe. Także postanowiłam rysować…

foch4ever.blog.pl chylińska draw

to chyba jedyna rzecz, która mnie odpręża, niedawno naszkicowałam Agnieszkę Chylińską, teraz się przymierzam do czegoś bardziej skomplikowanego, a i oglądam sobie w tle ,,Małych Agentów”, bo w telewizji znowu leci ,,Shrek” i ,,Dzień Świstaka”…

Aż sobie zobaczyłam co napisałam o Wielkanocy w 2013 roku…

,,[...]Ogólnie święta te kojarzą mi się tylko z rzeżuchą i koszykiem. Nigdy nie przykładaliśmy do tego jakiejś wagi… po prostu nikomu nic się nie chcę, ale ja, jako najmłodsza w rodzinie muszę popylać z tym cholernym koszykiem… no cóż, takie jest życie. Podsumowując: nie lubię świąt Wielkanocnych, nie lubiłam i lubić nie będę bo to kicha!”

 

I lubić nie będę – to zostanie we mnie chyba do końca!

KICHA!!!!

Ale chociaż jest dobre jedzenie.

A jak Wy spędzacie święta Wielkanocne? Przykładacie do nich większą wagę niż ja? Opowiadajcie! Pozdrawiam i życzę Wesołego Alleluja -> Beatrycze.

 

 

Kobiety, które mnie inspirują.

Witam. Tak wiem, że już po 8 marca… ale ja w sumie to dzisiaj świętuje. Idę sobie na imprezkę, Panie do 22 wejście za darmo, czyli hulaj duszo piekła nie ma...

Co mówi lustro do lustra?

- Odbiło mi się…

Dzisiejszym dość feministycznym wpisem kończymy sezon ,,Złowrogi Balonik”, którego celem było pokazanie, że dużo osób z nas jest takich, że chociaż byśmy chcieli się wybić, pokazać jacy jesteśmy to w innych oczach jesteśmy malutcy i nic z tym nie możemy zrobić. Jedyne co nam pozostaje to walka. W tym sezonie było wiele o nas samych i o naszym wewnętrznym złowrogim charakterze. Ale o tym i o nowym sezonie w kolejnym wpisie… dzisiaj o czymś innym.

Złowrogim balonikiem może być też złowroga kobieta… a nie to nie ma sensu… to może tak: dzisiaj pokaże Wam kilka kobietek, z których czerpię jakieś tam wartości i w pewnych względach chciałabym taka jak One!

Numer jeden famfary proszę…. Agnieszka Chylińska.

A dokładniej Agnieszka Basia Chylińska. O tym, że jest moją Idolką nie muszę wspominać, ale przede wszystkim lubie w Niej to, że jest babką z jajami. Lubie takie osoby, które mówią co mają na języku i są przy tym mega pewne siebie.

agnieszka-chylinska.blog.plNumerem dwa zostaje często podkreślana tu wokalistka, w sumie jedna z moich ulubionych wokalistek, pomimo iż Jej muza od Pani wyżej się w zupełności różni. Tak jak pewnie już wiecie to nikt inny jak Meghan Trainor.

Meghan Trainor -wokalistka znana między innymi z pokazywania kobiecości i tego, że każda kobieta zasługuje na to by była traktowana z szacunkiem. O dziwo nie czuje się tu jakiegoś mocnego feminizmu. Walczyła z nadwagą tylko dlatego, że większość ,,dobrych” wokalistek jest przecież szczupła… ona wymazała ten stereotyp <chociaż moim zdaniem gruba nie jest>. Znana z piosenki ,,All About That Bass” potrafiła pokazać, że można nakręcić dobry teledysk z fajną muzyką i nie trzeba pokazywać biustu…

Trzecia kobietka to Martyna Wojciechowska. O ludzkości, jak ja wielbię tą Panią. Uwielbiam program, Jej odwagę, która idealnie wplata się w normalną ludzką czułość. Ma ogromną empatię, którą większości podróżników brakuje…

foch4ever.blog.pl

Czwarta osoba to Maria Peszek – znana z niewyparzonego języka, mówi jeszcze bardziej szczerze, niż Agnieszka. Jej muzyka jest dosadna, mówi o tym, co jak gdzie i dlaczego, kompletnie nie owijając w bawełnę. Nie bawi się w metafory, a jeśli już to dosadne. Nie jest na pierwszym miejscu, ponieważ nie wszystkie Jej poglądy mi się podobają. Aczkolwiek jak już mówiłam lubie twarde babki…

A jaka jest Wasza czwórka kobiet, które Was inspirują?

Tą notką kończymy owy sezon, a Wy pamiętajcie że jesteście takimi złowrogimi balonikami, ale nigdy, przenigdy nie pokazujcie, że można Was przebić! Pozdrawiam -> Beatrycze.

 

 

#Świątecznie inaczej – SZALONE Przygotowania do świąt

Witam witam i o zdrowie pytam.

U mnie dobrze. Miałam w czwartek zabieg usunięcia nieszczęsnego guza, ale żyje nie bolało i jutro jadę na koncert Agnieszki Chylińskiej <edit – zaczynałam pisać notkę w sobote kończe teraz… koncert był zajebisty :D> . 

Od dzisiaj zaczynamy trylogie trzech notek świątecznych, których tytuły już sobie wygrzmociłam siedząc na sedesie. A więc… będzie o:

  • Szalone przygotowania do świąt!
  • Czego w świętach nie lubie.
  • Świąteczne Happy Cookies i inne niejadalne żarcie!

I może jeszcze coś wymyślę. Nie wiem. Mam dziure w głowie. Dosłownie. Całą tą trylogie nazwałam Świątecznie Inaczej i myślałam nad tym jakieś pięć minut. Bazzinga!

A więc jak wyglądają moje szalone przygotowania do świrniętych świąt? Wiadomo nie ma świąt bez choinki, mandarynek i Ojca przebranego za świętego Mikołaja… no i Kevin. Ale jak się do tego wspaniałego dnia przygotować? Na pewno pomogą nam w tym roku Lidl, Carrefour i Biedronka. W sumie Auchan też ma całkiem niezłe oferty, a na koniec można iść na zajebistą pizzę gdzie kawałek kosztuje 10, ale do rzeczy…

Pierwsze co robie to taka kartka, co mam zrobić i sobie zakreślam. Że to, że tamto… a później o niej zapominam. I mam wkurwa.


U nas 1 listopada się losuje komu się robi prezent. Później kupuje na ostatnią chwilę. I ogólnie robimy też prezent dla Psa. Tak, pies to u nas na równi członek rodziny. Tyle że sika na dworze… taki psi żywot ciężki. W tym roku dla mojego puchatego bąbla zdecydowaliśmy się kupić Pake Zwierzaka. Kilka produktów, nie wiesz jakich, w paczce za sześć dych. Co to będzie? Nie mam pojęcia, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Więcej możecie poczytać na ich fanpagu na fejsiku.

Gdy na komodzie leży półmisek mandarynek, można przyjąć, że czas przygotowywać się do świąt i tu pada chyba dość często spotykane w naszych domach stwierdzenie, nie do końca ładnią polszczyzną powiedziane - ,,co chcesz na prezent”. I słynne ,,co kupisz to będzie” <byle nie golf – to moja dopowiedź… nienawidzę golfów, zjadają głowe>. Nawet skarpety są spoko, takie wiecie, hipsterskie. Jeśli chodzi o słowo ,,hipsterskie” to musicie się też zaopatrzyć w najbardziej możliwie obciachowy sweterek świąteczny dostępny na rynku. Właściwie przed rozpoczęciem okresu świątecznego musicie kupić i przygotować następujące rzeczy:

  • Choinka. Żywa czy sztuczna bez znaczenia. Może być też pod*ierdolona od sąsiadów. Nie wiem jak u Was, ale u nas taka tradycja.
  • … no i musicie ustroić choinkę. PAMIĘTAJCIE ABY TA SAMA BOMBKA NIE BYŁA PRZY TEJ SAMEJ BOMBCE. ZA TO SIE SIEDZI!
  • Czapki świętego lub rogi renifera. Nie ma to jak upokarzanie swojej rodzinki :)
  • Świąteczne lampki. Dużo. Najlepiej jeszcze więcej. No i bombki. Najlepiej te ze szkła. Żeby było co sprzątać.
  • Odwiedzenie sklepu ze wszystkim i kupienie wszystkiego oprócz tego, co mieliście kupić + mnóstwo jedzenia, żeby nie zabrakło.
  • Kupienie papieru na prezent. Nie mylić z innymi papierami.
  • Kupienie papieru ze świątecznym akcentem. Nie mylić z papierem do prezentów.
  • Zrobienie zakalca. Najlepiej dwóch.
  • Efektywny manicure z akcentem świątecznym <w moim wykonaniu ogromna czerwona plama>
  • Kupienie prezentu czyli najlepiej… kalesony, skarpety, świece, majonez w tubie, stare gazety, poradnik Ibisza czy ekskluzywnej bombki z Twoim imieniem.
  • No i nie zapomnij w Wyborczej kupić kolęd Justyny Steczkowskiej. Najlepiej z gratisowym śpiewnikiem, aby uniknąć ,,śrut nocnej ciszy”.

To tyle na dziś moi drodzy w tym wpisieee. Także teges. Ja idę kupić mandarynki, Wy też kupcie. Smacznego Wam życzę, a jak będzie chociaż 5 komentarzy pod tym postem w kolejnej notce wstawiam swoje zdjęcie w obciachowym sweterku z Mikołajem. Też macie takie? Przyznać się? :D Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Dla Was moja ulubiona piosenka na święta!

 

 

Szkic, rysunek, czyli coś, co mnie inspiruje.

Witam Was serdecznie w listopadowej notce. YOLO

logo-foch4ever.blog_.pl_2.png

Niestety listopad rozpoczął się u mnie od mega doła, ale o tym nie będę gadała, więc skupmy się bardziej na ciasteczkowych sprawach. Po zjedzeniu Oreo przypomniał mi się taki zacny sucharek…

- Jak się nazywa impreza u Wery?

Discovery

Dzisiaj będzie o hobby, moim hobby, tym Waszym, coś co mnie i Was inspiruje do zajęcia się w nudne dni, kiedy wszyscy mają mnie/Was w dupie. A są takie dni i każdy wie o tym. Asia wyjechała, Małgosia poszła na chlanie, nie wróciła, Renia się uczy a Tadek jeszcze śpi. Mimo, że ma się wielu przyjaciół, to są takie dni, gdzie nikomu się nie chce ruszyć 3 liter i wyjść gdzieś, coś porobić. Ba, po czasie spędzonym przed TV i mnie się nie chce ruszyć zadka. 

14958444_1180671662012618_827394595_n

Dlatego warto mieć jakieś hobby, coś co można robić w wolnym czasie i nie przejmować się tym, że znajomi nie mają tego czasu dla nas. Dla mnie jest to rysunek. Może jakoś super świetnie nie maluje i irytuje mnie to, jak wielcy ,,malarze” od trzech jebanych kresek Wangoga cisną po moich gryzmołach, bo przecież od tak nie można sobie bazgrolić, ale lubie to robić, czuje progres i TAK MA BYĆ. BASTA.

ChylińskaBeatryczeDraw

Maluje tak jakoś dwa lata. Lubiłam to robić od zawsze, ale od krótkiego czasu mam swoje gryzmołki, swoje pudełko na ołówki i chociaż po dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze co do czego służy, nie przeszkadza mi to w tym, aby rysować. Kocham to i nigdy nie przestanę chyba tego robić.

MeghanTrainor

Listopad niech będzie dla Nas miesiącem inspiracji. Niech Wam da kopa w dupe! Zacznijcie się wybijać, robić coś co kochacie i pokażcie to światu.

Rysuje ze zdjęć, z obrazków, szukam tych najlepszej jakości.

W ramach tego, że chcę <nieukrywajmy> aby więcej osób widziało mojego bloga ogłaszam naprawdę malusi konkurs.

Jedna osoba z komentarzy tam na dole, pod tą notką może mi zaproponować coś do narysowania. Obojętnie, czy to będzie Wasza twarz, może Wasz dzidziuś, Idol, pies, kot, cokolwiek… wybiorę jedną osobę i naszkicuje, wstawiając do któregoś z postu. W komentarzu w nawiasie napiszcie, co chcielibyście abym narysowała

,,np. (mój pies)”. Później poproszę Was o kontakt i wyślecie mi zdjęcie, które ma być w ramach portretu. Także do dzieła! :)

Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Chciałabym przeprosić za błędy we wpisach. Niestety mój komputer podkreśla mi wszystko na czerwono, więc czasami mi się zdarza. Mam nadzieje, że aż tak nie bolą w oczy :D

Jak pokochać siebie.

Witam w pierwszej notce napisanej w piździerniku. Jest strasznie. Ciągle leje. Melancholijny termos w pracy nie pomaga. No właśnie. Zaczęłam pracę. Jest chu*owo…. także piszę dopiero teraz.

logo-foch4ever.blog_.pl_2.png

Mam ostatnio jakiś taki dziwny nastrój. Musiałam dzisiaj <sobota> wstać o 6 i jechać do Tczewa <miasto położone niedaleko Gdańska> a w międzyczasie zjadłam okropnego hot-doga z Orlenu. Nienawidzę musztardy. Fuj!

Ale nie o Orlenie dzisiaj, ani o hot dogach, ani parówce, ani psie…

- Jak Staś żegna Nel?

.

.

.

Panel.

Ostatnio mam jakieś takie wrażenie, że nie jestem sobą, że świat ucieka mi gdzieś tam i w ogóle nie mogę go dogonić. Wszystko przemija, wszyscy gdzieś lgną, a ja stoje w miejscu. Oczywiście po złapaniu chwilowej depresji postanowiłam jak to ja z nią walczyć i dzisiaj pokaże Wam właśnie, jak pokochać samego siebie. Mam na to parę sprawdzonych sposobów.

Po jeden – ufaj tylko sobie. To, że ktoś Cię skrytykuje bierz sobie na barki, nie do serca. Pamiętaj, że to TY władasz swoim życiem, nie daj komuś innemu nim władać. Jeśli ubierasz się tak, a nie inaczej, to nie zmieniaj swojego wyglądu, tylko dlatego, że akurat jakiejś sąsiadce, koleżance, akurat się nie spodobało. Jeśli ktoś powie, że zrobiłeś coś nie tak jak on uważa, to widocznie on ma problem a nie Ty. Bądź silną jednostką.

Po dwa – nie obgaduj innych za plecami. Nie mów o innych, bo kiedyś to się o Tobie obróci. Jeśli ktoś przekazał Ci coś w tajemnicy, nie mów nikomu. W ten sposób wiesz, że dana osoba Ci ufa i przynajmniej dowiadywać się będziesz prawdy jako pierwszy. To samo się tyczy z kłamaniem. Udawaj niezainteresowanego życiem innych… no chyba, że dzieje się coś złego.

Po trzy – znajdź swój sposób na własne ja. Pooglądaj pare teledysków, poczytaj gazete, jakieś blogi modowe i wyznacz swój własny osobisty trend. Nie musisz być cała jak Shakira, ale możesz sobie robić włosy, jak Ona. Nie musisz mieć ciuchów jak Taylor Swift, ale możesz mieć podobną sukienkę. Znajdź coś co wyróżnia Cię spośród tłumów. Może to będą fajne szerokie bluzy, szelki do spodni, przyszywki, spinki, krawaty, plecaki, coś ciekawego…

Po cztery – jeśli coś w Tobie Ci nie odpowiada, zmień to! To nie jest łatwe i ja to wiem, ale można zacząć od fryzjera, jakiejś nowej bluzki, nowy kolor włosów, może szalony tatuaż… niekoniecznie duży! Wyraź siebie!

Będąc pewnym siebie osiągniesz wiele. Ostatnim etapem jest wyznaczenie sobie celu, czego niestety jeszcze sama nie potrafie zrobić. Podziwiam osoby, które od małego wiedzą co chcą w życiu robić, bo ja sama nie wiem.

A czy Wy macie coś co Was odróżnia w wyglądzie od innych? :) Wiecie co chcecie robić w przyszłości? Może już robicie? :) Pozdrawiam -> Beatrycze.

A muzycznie dzisiaj nowa piosenka mojej Idolki – Agniechy, w której też jest trochę o pokochaniu siebie samego… ,,Królowa Łez”

PS: Zapraszam na koncert Agnieszki Chylińskiej 11.12.2016r. w Gdańsku :)

CIASTECZKO#2