Jak spędziłam Mikołajki? /Blogmas/1

Hejka. Jak mówiłam, tak stwierdziłam, że spróbuje reaktywować bloga. Co z tego wyjdzie nie wiem, na pewno dalszym wpisaniem nikomu nie zrobię krzywdy... no chyba, że umysłową, ale jak już mówiłam wchodzicie tutaj na własną odpowiedzialność. O czym będzie blog… o mnie o wszystkim, tak jak było. O moich przemyśleniach i o tym co się wokół dzieje, jak zwykle z zabawnej perspektywy. Będzie chaos, taki jaki był, ale ja jestem chaotyczna i nawet jak od podstaw stworzę blogasa to wciąż będzie tam bałagan… także zaczynamy pisać historię z dnia dzisiejszego!

Zanim będziemy kontynuować Szalony Kapelusz do końca roku pojawi się kilka notek z serii Blogmas, zapraszam! :)

Dzisiaj, jak co roku, chociaż z zupełnie inną ekipą niż zwykle <dlaczego ta ekipa, a nie inna opowiem innym razem> odwiedziliśmy Jarmark Bożonarodzeniowy w moim rodzinnym mieście Gdańsku. Pogoda nie dopisywała, ciśnienie nie było najkorzystniejsze… <czemu tak formalnie, Doris nie da się inaczej?>

Pogoda była chu*owa, rzekłabym – do dupy. Padał deszcz, a ciśnienie było tak niskie, że trzecia kawa tego dnia nie pomagała, albo wysokie, nie znam się. Jarmark był bardzo magiczny, nawet poczułam magię tych świąt, chociaż przyznam, że trochę mnie giry bolą. Na jarmarku można było zjeść jakiś bigos i ogólnie cholera wie co, ale wszystko tak śmierdziało, że klasycznie poszłam do maka na cheeseburgera. Po przejściu ulicy Długiej, która okazała się być ulicą tak długą, że powinna nazywać się… nie, w sumie mieli rację co do nazwy tej ulicy. Ogółem czołgaliśmy się mijając ludzi, którzy zapraszali nas do drogich restauracji po żarcie na które mój budżet krzyczy ,,nie”. Po długim marszu udało nam się dojść do AmberSky <taka karuzela w Gdańsku>, a obok była ciężarówka z Coca Colą i ogólnie ten cały szum. Pierwszy raz byłam na takiej akcji i szczerze mówiąc nie podobało mi się zbytnio. O ile w Bydgoszczy był koncert bodajże Cleo i byli jutuberzy, tacy jak Martin Stankiewicz, to tutaj niestety nie było nikogo, prócz kolejek do Świętego Mikołaja, czy tam po jakąś puszkę coli, czy sama nie wiem po co. Ogółem dziękuje miłemu Panu w stroju Mikołaja, że pozwolił zrobić zdjęcie sobie z małą Lenką, bo naprawdę nikomu nie chciało się tyle stać w kolejce, no a Młoda zdjęcie z brodatym chciała, jak to dziecko :). Tak czy siak na samą Coca Cole już nie pojadę, no chyba, że będzie Martin, bo książka <swoją drogą genialna> czeka na podpis u mnie w szufladzie. Ale jarmark cudowny, jak co roku.

Świąteczny czas #christmas #cocacola #jarmarkbozonarodzeniowy #gdansk

Świąteczny czas #christmas #cocacola #jarmarkbozonarodzeniowy #gdansk

A to nasza super ekipa, po lewej Patryk, z opaską świętego moja przyjaciółka Wiola, a na dole ich siostra Lenka, no i ja… z przedziałkiem „ala prądy rzeczne”. Świątecznie pozdrawiamy!

Świętny Kawałek… kumacie święty… świetny… hahaha! Hoł hoł hoł

Pozdrawiam -> Beatrycze.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.