Lasio Companija to bardzo fajny człowiek jest. – Notka specjalna

Witam.

Szczerze mówiąc ciężko mi było wymyślić jakikolwiek lepszy tytuł, coś, co by się rymowało, ostatnio modne jest słowo bułka, ale nijak to splecić w tematyke. A więc… Lasio Companija to bardzo fajny człowiek jest. I nie byłabym sobą, gdybym tradycyjnie nie napisała nic nie znaczącego sucharka na sam początek mojego wywodu.

- Co mówi obcy, jak schodzi z urwiska?

- Nostromo.

Na początku chciałam dodać, że blog skończył 1 grudnia cztery lata. Czyli jest to już całkiem mądry blog, przykładowo jak ja miałam cztery lata to lubiłam się kręcić w kółko zasadniczo bez powodu…

Ale dzisiaj nie o mnie, nie o worku ziemniaków, jak to było rok temu. Nie no rok temu napisałam o Agnieszce Chylińskiej, a dzisiaj będzie o Lasiu, a właściwie o Mateuszu, który bardzo rozkochał moje serduszko w programie ,,Mam Talent”, który uwielbiam.  Nie do końca wiem, do jakiego miasta na castingi przyszedł, ale bardzo dziękuje Szymonowi, że przycisnął złoty grzyb. Nie wiem, jaka byłaby reakcja jurorów, czy byliby na tak? Pewnie Aga tak…  no ja na pewno byłabym na tak.  

<specjalnie podkreśliła, żeby się podlizać – tekst mojej koleżanki, gdy czytała szkic:D> Nie podlizuje się <może trochę> , ale ja naprawdę bardzo lubie Mateusza. I to tak z serduszka. Z resztą i tak „chuk” wie czy to przeczyta :D

Chyba jeszcze nigdy słuchając jakiejkolwiek piosenki tak mocno nie wczułam się w tekst.

Właściwie nie lubie tego typu muzyki, ale piosenki Lasia <mam nadzieję, że tak to się odmienia, jak coś to przepraszam> wciąż przewijam na Youtube. Jeśli pojawi się jakakolwiek płyta to ją kupie na sto procent, nawet jeśli miałabym zbierać groszówki na przystanku. Naprawdę w Polsce, ba nawet na świecie jest bardzo mało Artystów, którzy robią swoje i mają takie ogromne serce. Robią to co kochają, lubią swoich fanów, mają talent i widzą coś więcej niż pieniądze na swoim końcu nosa. I mam nadzieję, że Lasio nie zejdzie na tą złą drogę. Tak szczerze to jestem pewna, że nie zejdzie. Widać to po twarzy na której widnieje szczery uśmiech.

Niestety Lasio nie pojawił się na castingu w Gdańsku, więc nie widziałam na żywo Jego utworu, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się usłyszeć. Nawet mam takie ciche marzenie, żeby przytulić tego człowieka, bo naprawdę mało… moim zdaniem jest mało takich ludzi. Z przekazem, pomysłem na siebie i SERCEM.

W piosence było o tym, że dorosłość jest do kitu. Jest straszna. Dopiero co w nią weszłam, a już jest do kitu. Jakieś karty bankowe, milion załatwiania, czekania w kolejce i marna wypłata. Nie mówiąc już o szukaniu pracy i mobbingu, który często ma tam miejsce. Dorosłość jest do kitu. I też strasznie za nią tęsknie… tęsknie w chuuuk!

,,Dojrzewanie to jest naprawdę syf. Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz”

Moim problemem jest, że tak naprawdę nie wiem co chciałabym robić. Raz chciałabym śpiewać, ale mimo, że nawet nieźle mi to wychodzi <tak myślę>, to ze względu na moją wadę wymowy <nie umiem do końca wypowiadać Rrrrr :D> to raczej nie mam w tym szans. Myślałam, żeby zostać przedszkolanką, ale czy ta cała czteroletnia zabawa z grafiką opłacała się, żeby teraz bawić dzieci. Nawet jeśli uwielbiam dzieciaki… pisać też bym chciała, ale na razie pozostaje mój blog, który może nie ma czytelnictwa jak w Onecie, ale i tak dziękuje tym, którzy są. Buźka.

Jeśli chodzi o Mateusza, to najpiękniejszą piosenką, jaką usłyszałam była ta o Małym Księciu. Jest to moja ulubiona książka, jedna z najlepszych. Najbardziej pamiętam z niej słowa ,,Kocha się tylko sercem. Najważniejsze jest niewodoczne dla oczu.”. Straszne jest to, że w dzisiejszych czasach często wygląd mówi o nas samych. Osobiście chciałabym, aby ktoś pokochał mnie za charakter. Za to jaka jestem, a nie śmiał się, że zbieram jeże z ulicy. Bo moim zdaniem każdy ma prawo do życia. Nawet mały jeżyk, który mam nadzieję, że teraz słodko śpi.

,,Nie spełniają się marzenia… fakt… marzenia się spełnia”

Może i Mateusz nie wygrał ,,Mam Talent” <chociaż trzymałam za Niego kciuki>, ale wygrał serca milionów widzów, którzy teraz chętnie będą poszukiwali Go na Youtube. Nie wiem czy On sam to przeczyta, na pewno postaram się wysłać Mu linka do tego wpisu, ale jeśli będzie miał chwilę i przeczyta to chciałabym przekazać, że mam wielki szacunek do tego co robi i masz robić to dalej, bo idzie Ci zajebiście. A co najważniejsze, nie zmieniaj się. Mam nadzieję, że uda mi się Mistrzu pójść na Twój koncert jak będziesz gdzieś w Gdańsku, okolicach. Najchętniej przybiłabym Ci ogromną piątkę. A ludzie powinni moim zdaniem się odPopkować i zacząć słuchać prawdziwej muzyki z przesłaniem. Pozdro i tęsknie w chuuuk :D -> Beatrycze.

PS: Teledysk zajumany z KLIKNIJ TUTAJ i macie subskrybować bo jak nie to po dupie :D

Świat bez zwierząt byłby nudny.

Witam.

Czasami czuje się jak takie ciasteczko, samotne ciasteczko, nikomu niepotrzebne. Ale na szczęście mam psiaka, którego kocham nad życie i nie wyobrażam sobie dnia, kiedy go zabraknie…

 

- Czy można jeździć autobusem mając kategorie B?

- Tak… ale musisz kupić bilet.

Tradycyjnie od sucharka…

 

Dzisiaj będzie dość ,,łatwy” temat. Ale jaki obszerny. Coś jak internet. Bo miłość do jakiegokolwiek zwierzaka powinna być ogromna <nawet większa niż moja miłość do nachosów>. No może nie licząc pająków <mam arachnofobie> co nie znaczy, że jestem za zabijaniem ich, no chyba, że chcą Cię zabić… <kil for kil>

Tyle się słyszy, że się zwierzaki zabija, męczy, nie szanuje ich. Lecz prawda jest taka, że to one są przy Nas, gdy tylko my potrzebujemy pomocy… jesteśmy samotni. Mojego psa nie muszę namawiać <chyba, że piździ, jest burza, albo śniegu metr czterdzieści> szczególnie na spacer, chętnie sam wyjdzie. Zresztą, często widzę masę samotnych, często starszych ludzi, którzy kicają z psiakami. To takie urocze, gdy zwierze nie odejdzie dalej niż parę metrów. No chyba, że dalej jest kot… :D

Czasami jednak ciesze się, że żyje w niewiedzy i niepewności co do dalszego losu zwierząt. Nie mogłabym pracować w schronisku i patrzeć na ich cierpienie, ale też nie mogę zabrać ich wszystkich do domu.

GGTak samo jak zwierzaczki ze sklepów zoologicznych, gdzie każdy im puka bezlitośnie w szybke od ,,terrarium” i nie daje spokoju <wyobraźcie sobie, że wygodnie siedzicie sobie na sraczu, a jakiś dzieciak puka Wam w szybe od drzwi łazienki <wiecie taka szybka, co nic przez nią nie widać – nie mam patoli w domu :D> i mówi, ,,o jaki słodki człowiek, jak pięknie… sra”> , na dodatek nie chcę, naprawdę nie chce wiedzieć co się dzieje ze zwierzakami, których nikt nie chciał. Ale chociaż bym chciała całego świata nie uratuje. Bo się po prostu nie da.

U nas zwierzak jest traktowany jak członek rodziny. Dostaje prezent urodzinowy, na święta, obiadek dostaje o tej samej godzinie co my. Jest aż wypieszczona, bo u nas w rodzinie nie ma dzieci, więc uwaga spada na psiaka, której zabawki walają się po całym pokoju, ma pełno swoich smakołyków i ubranek, które zakładam tylko jak jest naprawdę zimno na dwór.  Na święta zawsze jest bardzo radosna i otwiera wszystkie prezenty jakie są, bo myśli że wszystkie są dla niej. Jest bardzo mądrym pieskiem… umie aportować, podstawowe komendy i jest bardzo grzeczna przede wszystkim. No i uwielbia się przytulać.

2012-05-03_14-48-13_577_KPT

Dla mnie dom bez niej byłby smutny. Uwielbiam wszystkie te małe i te duże zwierzaczki i chyba nigdy nie przestane nie myśleć o ich losie.  Mojego kundelka dostałam, bo ktoś wyrzucił ją maleńką z samochodu. Niestety rejestracji nie dało się odczytać, bo bym osobiście walnęła czymś mocnym w łeb. Mam jednak nadzieję, że już tego nie robi. Psiak bał się długo wsiąść z nami do samochodu, ale już lubi bardzo podróżować bo wie, że nie zostawimy jej. A wieśniak niech żałuje, bo nigdy nie będzie miał takiej miłości jaką dała nam ona.

Ludziom, którzy krzywdzą zwierzęta robiłabym to samo. Z wielką satysfakcją.

A czy Wy macie jakieś zwierzaczki? :D Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Zaczynamy już niedługo zbiór świątecznych notek! Ah jak ja kocham święta :D

Smutna Grubaska to ja.

Witam. Dzisiaj bardzo optymistycznie zjadliwy tekst, który przejdzie niczym dobry schabowy przez Wasz układ trawienny.

Są parówki i są Berlinki…

Są nawet Besoski…

A gdyby tak nazwać parówki na moją cześć ,,Beatrycze”?

Iście królewskie parówy od Dantego.

Z góry mówię, że na pomysł samej notki wpadłam poprzez Fanpage o nazwie ,,Smutne Grubaski” o którym pewnie wiecie. To jest profil o moim życiu. Świetne sentencje… ,,kiedy udo trze o udo”. Ogólnie polecam najbardziej. Bo każdy może być smutną grubaską.

Od kiedy pykneło mi jakieś 12-13 lat byłam pulchna. Nie uważam się za osobę grubą, aczkolwiek <lubie to słowo> jestem pulchna. Czy mi to przeszkadza? Może czasami. Czy uważam, że to wina genów? Nie. Choroby? Też nie. Trybu życia? – Ja to bym zjadła batona…

No właściwie to to ostatnie pytanie jest odpowiedzią na stwierdzenie skąd moja figura nabrzmiałego jabłka uwikła me ciało. Ewentualnie końcówki ciąży, po zjedzeniu czegoś zajebiście dobrego. Ale są tego plusy… jeszcze trochę przytyje i zaczną mi ustąpywać miejsca w autobusach. Szach mat chude gice! :D

Często nasz problem jest z samoistną akceptacją swojej osoby. Jeśli nie akceptujesz swoich krągłych kształtów, to po prostu zacznij biegać, przejdź na diete. Jeśli akceptujesz to mniej w dupie to co mówią inni… no chyba, że ma to wpływ na Twoje zdrowie, to już inna historia. A teraz? Spójrz na siebie w lustrze i powiedz do siebie, że nie musisz być Chodakowską, czy tam jakimś Pudzianowskim, żeby wyglądać… ba, genialnie się czuć! Ja się czuje dobrze w swoim ciele. I tak ma pozostać :).

Może i jestem gruba, ale akceptuje taką siebie. Uważam, że dobrze wyglądam w sukience, wolę zjeść ciasto, czy lody, a nie sałatkę. Lubię czasami iść do McDonalds’a i zjeść BigMacka. Lubie i robie to. Bo to moje życie, moje chipsy, a jak się kończą to mam doła.

 

A teraz zadanie do Was. Do facetów też! Powiedzcie jaka część ciała w Was się Wam najbardziej podoba :)!!!! Pozdrawiam -> Beatrycze.

#Ciasteczko6

Szkic, rysunek, czyli coś, co mnie inspiruje.

Witam Was serdecznie w listopadowej notce. YOLO

logo-foch4ever.blog_.pl_2.png

Niestety listopad rozpoczął się u mnie od mega doła, ale o tym nie będę gadała, więc skupmy się bardziej na ciasteczkowych sprawach. Po zjedzeniu Oreo przypomniał mi się taki zacny sucharek…

- Jak się nazywa impreza u Wery?

Discovery

Dzisiaj będzie o hobby, moim hobby, tym Waszym, coś co mnie i Was inspiruje do zajęcia się w nudne dni, kiedy wszyscy mają mnie/Was w dupie. A są takie dni i każdy wie o tym. Asia wyjechała, Małgosia poszła na chlanie, nie wróciła, Renia się uczy a Tadek jeszcze śpi. Mimo, że ma się wielu przyjaciół, to są takie dni, gdzie nikomu się nie chce ruszyć 3 liter i wyjść gdzieś, coś porobić. Ba, po czasie spędzonym przed TV i mnie się nie chce ruszyć zadka. 

14958444_1180671662012618_827394595_n

Dlatego warto mieć jakieś hobby, coś co można robić w wolnym czasie i nie przejmować się tym, że znajomi nie mają tego czasu dla nas. Dla mnie jest to rysunek. Może jakoś super świetnie nie maluje i irytuje mnie to, jak wielcy ,,malarze” od trzech jebanych kresek Wangoga cisną po moich gryzmołach, bo przecież od tak nie można sobie bazgrolić, ale lubie to robić, czuje progres i TAK MA BYĆ. BASTA.

ChylińskaBeatryczeDraw

Maluje tak jakoś dwa lata. Lubiłam to robić od zawsze, ale od krótkiego czasu mam swoje gryzmołki, swoje pudełko na ołówki i chociaż po dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze co do czego służy, nie przeszkadza mi to w tym, aby rysować. Kocham to i nigdy nie przestanę chyba tego robić.

MeghanTrainor

Listopad niech będzie dla Nas miesiącem inspiracji. Niech Wam da kopa w dupe! Zacznijcie się wybijać, robić coś co kochacie i pokażcie to światu.

Rysuje ze zdjęć, z obrazków, szukam tych najlepszej jakości.

W ramach tego, że chcę <nieukrywajmy> aby więcej osób widziało mojego bloga ogłaszam naprawdę malusi konkurs.

Jedna osoba z komentarzy tam na dole, pod tą notką może mi zaproponować coś do narysowania. Obojętnie, czy to będzie Wasza twarz, może Wasz dzidziuś, Idol, pies, kot, cokolwiek… wybiorę jedną osobę i naszkicuje, wstawiając do któregoś z postu. W komentarzu w nawiasie napiszcie, co chcielibyście abym narysowała

,,np. (mój pies)”. Później poproszę Was o kontakt i wyślecie mi zdjęcie, które ma być w ramach portretu. Także do dzieła! :)

Pozdrawiam -> Beatrycze.

PS: Chciałabym przeprosić za błędy we wpisach. Niestety mój komputer podkreśla mi wszystko na czerwono, więc czasami mi się zdarza. Mam nadzieje, że aż tak nie bolą w oczy :D

Problemy współczesnego świata – Alkoholizm.

Witam. Jak zapowiadałam każdy sezon będzie miał jakiś taki bardziej myślowy wpis i poruszy jakiś problem, albo dwa. Stwierdziłam, że jak mam ch*jowy brzydki nastrój to będę sobie tak właśnie o takich problemach pisała. A dzisiaj taki mam. Zaczne od tego, że przepraszam za brak czasu… zaczęłam nową pracę, która daje w kość, a znajomi, którzy wcześniej mieli mnie w dupie zaczeli się fochać, gdy zobaczyli, że między moimi pośladkami również znajdzie się dla nich trochę miejsca. W końcu dupe to ja mam dużą :D.

…Klimatycznie…

Ale dzisiaj o czymś zupełnie innym, coś co bardziej mnie nie dotyczy bo alkohol mnie nie ciągnie. Nie uważam, że bycie dorosłym polega na pociąganiu z butli w wieku 15 lat… no chyba, że od Tymbarka. Osobiście nie widzę w tym nic super, bo pić, napić się to chyba każdy umie, kto ma sprawny przełyk. Ale być może nie jestem z tej części ewolucji.

Ostatnio zaczęłam się przyglądać ludziom, którzy popadli w alkoholizm. Gdy byłam jeszcze młodsza, miałam jakieś dziesięć lat, (upodobałam) sobie pewnego Pana, który nadużywał alkoholu. Coś tam robił, jakąś pracę chyba miał, bo codziennie skądś wracał, ale był już w takim stanie, że nie było wiadomo, czy jest pod wpływem, czy nie. Tak, czy siak różnił się od innych pijaczków. Zawsze dało się z nim porozmawiać i mimo, że ludzie nie patrzyli przychylnie na rozmowe 10cio latki z pijakiem to ja uważałam, że nic w sumie mi nigdy nie zrobił, uważałam go za bardzo miłego człowieka. Różnił się też tym, że NIGDY nie pił na świeżym powietrzu. Zawsze przychodził do domu i do końca nie wiem co tam robił, pewnie pił. Ja osobiście go szanowałam, raz zdarzyło mi się nawet zaprosić go na podwórko i bawił się ze mną lalkami. Oczywiście na chwile, bo sam speszony uciekł. Jako dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy jak to wyglądało. Ludzie byli dla niego strasznie wredni. Młodzież rzucała w nim wszystkim co się da. Kasztany, kamienie… a on nie reagował w ogóle. Kiedy jego dom musiał iść do rozbiórki zamieszkał w małym mieszkanku, gdzie nie było ogrzewania. Strasznie mi było go żal.

Pewnego razu udało mi się dłużej z Nim porozmawiać i przyznał się, że tak bardzo mnie lubi, bo przypominam mu córkę, która wraz z Jego rodziną zgineła w wypadku. Do dzisiaj siedzi mi to w głowie. Niestety w czasie zimy tego Pana już nie zastałam, może i dobrze bo by zamarzł na śmierć. W sumie do dzisiaj nie wiem co się z nim dzieje. Pytałam ludzi, ale nikt nic nie wie. Kompletna znieczulica. Osobiście mam nadzieję, że ułożył sobie życie, a ja od tej pory wiem, że nie wygląd mówi o człowieku. I nie powinniśmy go oceniać przez jego pryzmat.

Jeśli chodzi o alkoholizm to żal mi również dzieci. 

Zazwyczaj jest tak, że to dorośli martwią się o dzieci, o to co robią, gdzie są, jednak te okoliczności bywają różne. Dzieci również potrafią myśleć, co robią ich rodzice, gdy jest szósta, a ich nie ma i nie wrócili z kolejnej imprezy. Nie mogą się zająć swoimi rzeczami, z jednej strony nienawidzą rodziców za to, jak się prowadzą, a z drugiej kochają ich. To straszne uczucie. Często muszą rzucać wszystko i pomagać rodzicom, którzy na własnych nogach nie mogą dojść do domu. I tu nie chodzi tylko o dzieci, ale o całe rodziny. To jest straszne, że często przez uśmiech ludzie pokazują swój ból i lęk. Zobaczcie sobie ten filmik z piosenką, który idealnie obrazuje to co mam na myśli:

Być może dlatego mam wstręt do alkoholu, szkoda tylko, że zamieniam to na coś innego i liczę na to, że tak szybko nie umrę. Pozdrawiam i już się zabieram za kolejną notkę -> Beatrycze.

A czy Wy macie jakieś historie z alkoholem i problemami z nimi związanymi?

Masz pomysł na kolejny wpis o problemach współczesnego świata? – napisz :)